- Pamiętam wszystko z tego debiutu, łącznie z oprawą kibiców. Nie wiem, czy była to kwestia wiatru, ale wypuścili biało-niebieski dym, który tak zawisł nad stadionem, jakbyśmy mieli zadaszenie… Do końca życia to zapamiętam. Już kilka dni wcześniej dostałem sygnał od trenera Berety, że zagram. Tuż przed odprawą siedziałem w szatni i - to coś dla młodszych czytelników, młodszych kibiców - otwierałem akurat paczkę FIFA Ultimate. Trafiłem Neymara! Byłem podekscytowany nie tylko tym, że zaraz zadebiutuję, ale też tym, że trafiłem taką kartę - opowiada bramkarz Ruchu
Jakub Bielecki, który udzielił ciekawego wywiadu dziennikowi "Sport".
- Mega się cieszę, że mogę robić to, co kocham. Piłka sprawia mi dalej niesamowitą radość. Odzyskałem ją, ale patrzę na to bardzo pokornie. Jestem świadomy, że jeszcze jakiś czas temu praktycznie nie grałem, miałem w głowie inne rzeczy. Kto też wie, jakby się to wszystko potoczyło, gdyby nie pechowy dla Tomka Nowaka mecz z Polonią, po którym został zmieniony. Może byłby już gdzieś wyżej? Może za granicą? Nieszczęście jednego jest szczęściem i okazją drugiego. Jakkolwiek źle by to zabrzmiało, ja na tym skorzystałem. Taka to niewygodna nasza pozycja. Tylko jeden może grać, reszta musi czekać, pracując z bardzo dobrym fachowcem, jakim jest trener Kołodziejczyk. Niejednego dobrego bramkarza już wypuścił spod swoich rąk - podkreślił golkiper Niebieskich.
- Każdy z nas chce tego samego, czyli bezpośredniego awansu. Zdaję sobie sprawę, jakie to wyzwanie. Na "niebieskim" Twitterze mignął mi wpis któregoś z kibiców, że bukmacherzy dają nam tylko 20 procent szans. To pokazuje, jaka jest sytuacja. Sami skomplikowaliśmy ją sobie końcówką jesieni. Stało się, trzeba punktować dalej. Styl nie jest już najważniejszy, trzeba po prostu przepychać mecze. Jak Motor. Nie ujmuję mu teraz, a chwalę. Czasem trudniej niż wygrać 5:0 po superładnej grze jest przepchać. Mnie osobiście takie zwycięstwa cieszą bardziej. Jesienią, w meczach z Garbarnią czy Motorem, nie miałem praktycznie strzału na swoją bramkę, a remisowaliśmy 0:0. Teraz styl mamy może gorszy niż jesienią, ale liczą się wyniki. Nie można podpalać się jedynie gonitwą za Chojniczanką, bo Motor też ma niesamowicie silną drużynę. Miejmy to z tyłu głowy. W ogóle nie traci bramek. To aż niepojęte. Wiosną na sześć meczów mieli pięć czystych kont. Wykonują w defensywie niesamowitą robotę, trener Saganowski to poukładał. Trzecie miejsce daje prawo gry w barażach na swoim stadionie. Oczywiście, że wszyscy chcemy, by do tego nie doszło, ale jeśli już - to Cicha spokojnie się wyprzeda. A patrząc na to, co wyrabiają kibice nawet w chwilach, gdy wiedzie nam się gorzej, ręce same składają się do oklasków - zaznaczył "Bielu".
Całość znajdziecie
tutaj.
źródło: Sport