W meczu z Polonią Bytom Marcin Sobczak dopiero po raz drugi wystąpił w wyjściowym składzie Ruchu. Na inaugurację sezonu wychowanek MOSiR-u Żory zagrał przeciwko Górnikowi Zabrze. Przed tygodniem trener Duszan Radolsky posadził jednak 21-letniego piłkarza na ławce rezerwowych, a w pierwszej jedenastce zagrał Martin Fabusz. Bramka Słowaka dała Ruchowi w meczu z Lechią Gdańsk zwycięstwo, więc tym bardziej zaskakiwała piątkowa nominacja Sobczaka. Po końcowym gwizdku nikt nie miał jednak wątpliwości, że Radolsky ma spore wyczucie w dobieraniu składu "Niebieskich". - Trener jest trochę jak lekarz. W odpowiednim momencie musi postawić właściwą diagnozę: wybrać jedenastu najlepszych w na tę chwilę piłkarzy - niejednokrotnie powtarzał słowacki szkoleniowiec, który wiele razy udowodnił też, że nie przywiązuje się do zwycięskiego składu. - Nie odczuwam sentymentu do wygranej drużyny. Wynik jest ważny, ale nie najważniejszy. Oceniam indywidualnie każdego piłkarza i jeśli mimo zwycięstwa, nie jestem zadowolony z jego postawy, to biorę pod uwagę zmianę w składzie - tłumaczył Radolsky.
Młody piłkarz szybko odwdzięczył się trenerowi, za to, że ten postawił właśnie na niego. Dwie przepiękne bramki Sobczaka sprawiły też, że miejscowi kibice momentalnie zakochali się w piłkarzu urodzonym w Jastrzębiu Zdroju. Schodzącego z murawy w końcówce meczu zawodnika żegnały owacje na stojąco. - To niesamowite uczucie... Brak mi słów, żeby wyrazić, to co czułem w tamtej chwili. Taka sytuacja zdarzyła mi się po raz pierwszy w życiu. Przez to wszystko nie mogłem zasnąć przez całą noc z piątku na sobotę. Przed oczami miałem mecz z Polonią Bytom - opowiadał wczoraj młody piłkarz, który niedzielne popołudnie spędzał na odpoczynku. - Dostaliśmy od trenera dzień wolnego, więc staram się zregenerować siły. Najlepiej też byłoby już nie myśleć o spotkaniu z Polonią. Przed nami przecież kolejny mecz - dodał Sobczak.
W ocenie piłkarza bardzo wstrzemięźliwy jest słowacki szkoleniowiec Ruchu. Doświadczony Radolsky doskonale zdaje sobie sprawę, że zbyt dużo pochwał szybko może zaszkodzić młodemu zawodnikowi. - Chłopak rozegrał dobry mecz, ale van Nistelrooy jeszcze z niego nie jest - mówił po zakończonym meczu Radolsky. - W Polsce zauważyłem tendencję, że wystarczy, że ktoś strzeli jedną, dwie bramki, a już wszyscy się nad nim rozpływają. Natomiast ja uważam, że takie sytuacje mogą psuć, szczególnie młodych piłkarzy, więc należy podchodzić do nich z umiarem i rozwagą - tłumaczył szkoleniowiec jeszcze przed sezonem, kiedy Sobczak strzelił gola w spotkaniu sparingowym.
Dzięki dwóm pańskim bramkom Ruch pokonał Polonię. Jakie do uczucie być bohaterem derbów Śląska? Marcin Sobczak: - Bardzo się cieszę, że udało mi się strzelić pierwsze gole w ekstraklasie i dzięki moim trafieniom pokonaliśmy Polonię. Mam nadzieję, że tymi bramkami spłacam kredyt zaufania jakim obdarzył mnie trener Duszan Radolsky najpierw sprowadzając mnie do Ruchu, a następnie dając szansę gry.
Podobno nie mógł się Pan już doczekać swojego pierwszego ligowego trafienia? - Strzelenie bramki w ekstraklasie było moim wielkim marzeniem. Czekałem na tego gola, ale nie byłem zniecierpliwiony, bo mecz z Polonią był dopiero moim piątym występem w gronie najlepszych, a w podstawowym składzie Ruchu zagrałem dopiero po raz drugi. Jestem szczęśliwy, że wpisałem się na listę strzelców. Teraz marzę o tym, żeby Ruch zajmował w tabeli ekstraklasy jak najwyższe miejsce.
Komu dedykuje Pan te premierowe bramki? - Swoim rodzicom, którzy pomagali mi w trudnych chwilach zarówno kiedy grałem w Gwarku jak i wówczas, gdy przeniosłem się do Chorzowa. Szkoda, że mama z tatą nie mogli być na meczu z Polonią i zobaczyć tych goli.
Po zdobyciu pierwszego gola Pavol Balaz na znak szacunku przeczyścił Panu buty... - Taka była między nami umowa, którą zawarliśmy jeszcze przed meczem. Pavol zresztą chyba coś przeczuwał, bo przed tym spotkaniem powiedział mi, że dziś wpiszę się na listę strzelców. Nie czułem skrępowania tym, że starszy ode mnie zawodnik czyści mi buty. W końcu siedzimy na co dzień w tej samej szatni. Balaz nie poprzestał zresztą tylko na tym sympatycznym geście. Przy mojej drugiej bramce popisał się kapitalną asystą i po jego znakomitej centrze nie pozostało mi nic innego jak tylko dołożyć głowę do tej piłki i skierować ją do siatki. Bardzo się cieszę, że ta bramka przesądziła o naszym zwycięstwie. Polonia postawiła nam trudne warunki, ale myślę, że nasza wygrana w derbach była jak najbardziej zasłużona. Przy okazji chciałem też podziękować kibicom Ruchu za doping i za to, że po meczu skandowali moje nazwisko.
źródło: Sport / POLSKA Dziennik Zachodni
fot. Marcin Miler
05.01 - 20.01 - treningi w Chorzowie
17.01 g. 12:00 - sparing: Puszcza Niepołomice 1:1 Ruch
21.01 g. 11:00 - sparing: Polonia Bytom 0:4 Ruch 21.01 - 24.01 - zgrupowanie w Wałbrzychu
24.01 g. 13:30 - sparing: Śląsk II Wrocław 2:1 Ruch 26.01 - 07.02 - treningi w Chorzowie
31.01 - sparing: Ruch - Odra Opole
08.02 g. 14:30 - 20. kolejka I ligi: Ruch - Śląsk Wrocław
* Więcej informacji o sparingach można zobaczyć po najechaniu na