Niebiescy po raz kolejny w tej rundzie zaskoczyli swoich kibiców. Tym razem zrobili to jednak „na plus”. Obchodzący dwa dni temu urodziny Krzysztof Bizacki, sprawił sobie miły prezent, strzelając bramkę dla swojej drużyny. Piłkarze z Chorzowa będą zatem wracać na Śląsk z cennym, jednym punktem.
:: 48 fotek w galerii z meczu!
Spotkanie rozpoczęło się od uczczenia minutą ciszy śmierci Jana Pawła II. Na trybunach kibice zawiesili transparent z ostatnimi słowami Ojca Świętego do młodzieży: „Szukałem Was, teraz Wy przyszliście do mnie”. Chwilę później piłkarze, z czarnymi opaskami na ręku, rozpoczęli I połowę tego spotkania. Od razu do ataku zabrali się piłkarze Jagiellonii. Napad białostoczan kończy się już w 6. minucie gry żółtą kartką dla zawodnika Ruchu - Pawła Sibika. „Jaga” kontrolowała przebieg meczu, raz po raz dochodząc do sytuacji podbramkowych, w których górą wychodził bramkarz niebieskich – Sebastian Nowak. Tak było m.in. po silnym strzale Tomasza Pawlaka w 26. minucie gry.
W ataku najbardziej jednak wyróżniającym się zawodnikiem był Dzidosław Żuberek. Nieźle z rozprowadzaniem akcji radzili sobie także Dariusz Łatka i Paweł Sobolewski. To głównie za sprawą tego drugiego piłkarze Ruchu mieli „pełne ręce roboty”. Kolejne próby ataku ze strony Jagielloni nie przynoszą rezultatu. Dogodne sytuacje zostają zaprzepaszczone przez napastnika żółto-czerwonych Pawlaka. Ruch jest w tym czasie ciągle skupiony na grze obronnej. W 42. minucie Dawid Bartos okupuje napór Jagiellończyków żółtym kartonikiem. Do końca pierwszej połowy Jagiellonia nie stworzyła już żadnej sytuacji i do przerwy na ul. Słonecznej był remis 0:0.
W przerwie meczu trener Wyrobek udzielił wielu wskazówek swoim podopiecznym. Dokonał ponadto dwóch zmian, które okazały się w tym meczu bardzo trafne. Kutschmę na placu gry zmienił Kaczorowski, a Stanforda – Smarzyński. Niebiescy wyciągając wnioski z I połowy meczu oraz dzięki zmianom przeprowadzonym przez trenera, zaraz po wznowieniu drugiej części gry zabrali się do ataku. Wystarczyły zaledwie 3 minuty, aby piłkarze Ruchu objęli prowadzenie! W polu karnym rywali Ruchu, górna piłka zostaje zagrywana do Krzysztofa Bizackiego. Fatalny błąd popełnia obrońca Jagi Przemysław Kulig, który pozostawia naszego napastnika bez opieki. Popularny Bizak w 48. minucie głową strzela pierwszą bramkę dla Ruchu!
Niestety radość piłkarzy z Chorzowa nie trwała zbyt długo. Niebiescy po raz kolejny, po strzelonej bramce cofnęli się do tyłu. Piłkarze Jagiellonii tymczasem skrzętnie wykorzystują nadarzającą się okazję i w 55 minucie zdobywają wyrównującego gola. Z rzutu wolnego piłkę w pole karne wrzucił Paweł Sobolewski. Przemysław Kulig z linii końcowej boiska, głową zagrywa futbolówkę w kierunku bramki. Piłka lobuje Sebastiana Nowaka i trafia do Dzidosława Żuberka, który z najbliższej odległości bez problemów kieruje futbolówkę do pustej bramki. W 60 minucie, chyba ku uciesze chorzowskich graczy, z boiska schodzi strzelec bramki dla Jagielloni. Jego miejsce zastępuje Piotr Matys. Do końca meczu żadna z drużyn nie stworzyła już sobie praktycznie żadnej akcji, która mogłaby zmienić wynik meczu. Piłkarze Ruchu wykorzystując brak chłopców do podawania piłek, grali „na czas” do końca meczu. W ten oto sposób, niebiescy dowieźli do końca meczu upragniony remis. Dwunastu kibiców Ruchu, którzy pojechali za swoją drużyną, mogło w końcu odetchnąć z ulgą.
Długa i trudna wyprawa piłkarzy Ruchu do Białegostoku nie zakończyła się porażką. Zawodnicy z Chorzowa wracają z cennym remisem. Tym samym udowodnią oni kibicom, że dwa poprzednie mecze u siebie były po prostu złym rozpoczęciem rundy. Mamy zatem nadzieję, że w kolejnym spotkaniu z Widzewem niebiescy zaprezentują przed chorzowską publicznością 100% swoich możliwości. Po udanym meczu w Białymstoku, powinny się podnieść morale zarówno w drużynie, jak i wśród kibiców.
Strzelcy:
Żuberek 55' - Bizacki 48'
Żółte kartki:
Konon - Sibik, Bartos
Składy:
Jagiellonia: Olszewski - Kulig, Zalewski, Napierała, Nawotczyński - Łatka, Sobolewski, Chańko (80' Dzienis), Speichler - Żuberek (60' Matys), Pawlak (60' Konon).
Ruch: Nowak - Mosór, Kutschma ( 46' Kaczorowski), Unierzyski, Bartos - Sibik, Błażejewski (79' Ćwielong), Stanford (46' Smarzyński), Wawrzyńczok - Bizacki, Śrutwa.
Arbiter: Marcin Szulc (Mazowiecki ZPN)
Widzów: 7.000 (w tym 12 kibiców Ruchu)
Konferencja prasowa:
Adam Nawałka, (trener Jagiellonii Białystok):
- Dzisiejsze spotkanie w tle tych bardzo smutnych wydarzeń ostatniego tygodnia z pewnością nie było takie, jakie byśmy sobie wymarzyli. Nie wiem na ile wpłynęło to na moich zawodników, bo jeżeli chodzi o skuteczność strzelecką to rzeczywiście była ona dzisiaj bardzo słaba. Pochwalam zawodników za zaangażowanie i determinację, od pierwszego do ostatniego gwizdka nie żałowali kości, jednak tak trzeba grać chcąc się liczyć w walce o najwyższe cele. Oczywiście elementy czysto piłkarskie również powinny być na odpowiednim poziomie. Przed przerwą sytuacje strzeleckie wypracowywaliśmy z akcji, zaś w drugiej połowie po stałych fragmentach gry, niestety wynik pozostał 1 : 1 i należy to zaliczyć jako stratę dwóch punktów. Absolutnie nie podłamujemy się, liga toczy się dalej. Należy wyciągnąć wnioski i przystąpić do następnego spotkania, nie ma tutaj miejsca na użalanie się. Będziemy starali się jak najlepiej zaprezentować w meczu z Polkowicami. Jeżeli chodzi o sędziowanie, uważam, że sędzia dzisiejsze zawodny prowadził bardzo obiektywnie i nie skrzywdził żadnej z drużyn. Gdyby sędziowie tak obiektywnie sędziowali w każdym meczu, my trenerzy bylibyśmy bardzo zadowoleni.
Jerzy Wyrobek, (trener Ruchu Chorzów):
Jadąc do Białegostoku wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie i takie też było. Na pewno zespół gospodarzy pokazał się z bardzo dobrej strony. Od początku do końca grali bardzo agresywnie, niestety dla nich mało skutecznie, z kolei dla nas bardzo dobrze. Udało nam się zdobyć bramkę i chcieliśmy bronić tego wyniku, niestety przeciwnik pokazał się z bardzo dobrej strony i myślę, że w następnych spotkaniach będzie zdobywał potrzebne punkty.