Łukasz Bereta (trener Ruchu):
- Pierwsza połowa stała na bardzo wysokim poziomie i myślę, że się do niego dostosowaliśmy. W drugiej części było widać różnicę, Tychy dłużej się utrzymywały przy piłce i miały okazje, żeby jeszcze podwyższyć wynik. W pierwszej połowie to my mieliśmy więcej z gry i żałujemy, że nie wpadło na 2:0. Ogólnie jestem zadowolony ze sparingu, szkoda jedynie tej dysproporcji pomiędzy pierwszą a drugą połową. Powinna być mniejsza.
Mieliśmy apetyty, żeby wygrać ten sparing. Choć to tylko spotkanie kontrolne, to zawsze chcemy się dobrze pokazać. Zwycięstwo byłoby budujące. Wynik jest jednak sprawą drugorzędną. Pierwsza połowa pod względem gry była bardzo dobra. Początek drugiej części jeszcze był niezły, ale później było widać te mankamenty. Nie utrzymywaliśmy się przy piłce i Tychy miały coraz większą przewagę. Jednak mimo tego, że w drugiej połowie byliśmy słabsi, to mieliśmy też fajne sytuacje.
Na pewno fajnie rozegrać taki sparing zbliżony do warunków meczowych. Emocji nie brakowało. Tak to bywa, gdy gra się z wyższą ligą, ale trzeba zaznaczyć, że faule czy spięcia były z obu stron.
Spotkanie z urazami zakończyli Kacper Kawula i Jakub Bielecki. Mam nadzieję, że to nic groźniejszego, bo za chwilę gramy kolejny sparing. Zmierzymy się z Zagłębiem Sosnowiec, więc znowu ciężki rywal. Musimy grać z takimi drużynami, żeby było widać, co jest do poprawy.
źródło: Niebiescy.pl