Działacze bytomskiego klubu gorączkowo szukają stadionu, który mogliby zgłosić we wniosku licencyjnym. O obiekcie Ruchu Chorzów, który im służył jesienią, mogą zapomnieć.
- Byłam przeciwna temu pomysłowi jesienią, jestem przeciwna i teraz. I chciałabym zaznaczyć, że nie chodzi tutaj o pieniądze. Polonia zazwyczaj płaciła za wynajem stadionu przed meczem - tłumaczy Alina Zawada, dyrektorka chorzowskiego MORiS-u, który zarządza obiektem. - Po prostu stadion, a w szczególności murawa, nie są przystosowane do tego, by mecze odbywały się na nim z taką częstotliwością jak w ostatnim sezonie. Utrzymanie boiska to ogrom pracy i nakładów finansowych - dodaje. Po jesiennych meczach murawa była zniszczona jak po roku normalnego użytkowania. W poprzednim sezonie bytomianie zagrali na Cichej głównie dzięki zaangażowaniu Mariusza Klimka. Nasz informator twierdzi jednak, że właściciel klubu nie jest już entuzjastą tego pomysłu.
Murawa to jedno, ale kluby poróżniły też pieniądze. - Jesteśmy winni Ruchowi około 60 tys. zł [m.in. za organizację spotkań - przyp. red.]. Może się wydawać, że to nie jest tak dużo... Ale proszę mi wierzyć, w naszej sytuacji każda złotówka jest cenna. To właśnie odzywają się czasy, gdy graliśmy tylko na wyjazdach i koszty rosły w zastraszającym tempie - tłumaczy Cezariusz Zając, dyrektor bytomskiego klubu.
Z informacji "Gazety" wynika, iż Ruch nie chce już rozmawiać z Polonią o uregulowaniu długu. Sprawą zajęła się firma windykacyjna, która miała nawet zablokować konta Polonii. - To prawda. Ruch sprzedał nasz dług. Trudno, takie mieli prawo. My naprawdę chcemy zapłacić, ale cały czas brakuje nam pieniędzy. Ruchowi możemy być tylko wdzięczni. Tak naprawdę to dzięki niemu zagraliśmy w ekstraklasie - dodaje Zając.
Działacze Polonii nie podjęli jeszcze decyzji, jaki stadion zgłoszą we wniosku licencyjnym. Wierzą, że będzie to zabieg czysto formalny i sezon zainaugurują w Bytomiu. Jednak by tak się stało, na obiekcie musi powstać zadaszona trybuna na przynajmniej tysiąc miejsc. - Czasu zostało mało, ale jeszcze możemy zdążyć. W czwartek z władzami miasta mają się spotkać przedstawiciele niemieckiej firmy, która specjalizuje się w tego typu inwestycjach - kończy dyrektor Polonii. Gdyby ten plan się nie powiódł, bytomianie zagraliby najprawdopodobniej w Wodzisławiu.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice