Przykro o tym mówić, ale myślę, że miasto traktuje nas trochę po macoszemu. Czy ktoś w mieście sprawdził, w ilu publikacjach pojawia się nazwa "Chorzów"? Moim zdaniem znakomita większość dotyczy piłki nożnej i sportowych stron gazet - podkreśla Dariusz Smagorowicz, przewodniczący Rady Nadzorczej SSA Ruch Chorzów.
"Niebieska" spółka właśnie podniosła kapitał zakładowy, który dzięki pieniądzom Smagorowicza i Mariusza Klimka, właściciela klubu, wynosi już ponad 9 mln zł. W ciągu krótkiego czasu ta kwota wzrosła dwukrotnie.
Co Pana zdaniem było największym sukcesem w zakończonym sezonie?
Dariusz Smagorowicz: - Myślę, że było ich kilka. Mam wskazać jeden? Hmmm... postawiłbym jednak na derby. Spotkanie z Górnikiem to było wielkie organizacyjne wyzwanie. Wiele się wtedy nauczyliśmy. I wie Pan co? Kolejny mecz z Górnikiem też rozegramy na Śląskim! Nie ma odwrotu. Już wyczekuję, aż Ekstraklasa SA ogłosi terminarz rozgrywek na nowy sezon. Wtedy dowiemy się, czy stanie się to już jesienią, czy może dopiero wiosną.
Zakłada Pan, że Górnik - w roli gospodarza - też zagra z Ruchem w Chorzowie?
- To już zależy od zabrzan. Czy będą mieć w sercach tyle odwagi co my... W Górniku muszą jednak pamiętać, że Wielkie Derby Śląska to już zawsze będzie pomysł Ruchu.
Derbów nie byłoby bez Stadionu Śląskiego, tymczasem piłkarze, a także sztab trenerski, po meczach z Widzewem i Lechem - już nie tak efektownych, a co najważniejsze zwycięskich - szybko zatęsknili za Cichą.
- Stadion Śląski to nasz wielki atut. Nie można robić wielkiej piłki bez wielkiego obiektu. My go mamy pod nosem. Co do wyprowadzki z Cichej, to przecież nie był nasz kaprys. Na stadionie Ruchu nie ma podgrzewanej murawy, obiekt nie spełnia wymogów licencyjnych. Mówimy o Cichej "nasza twierdza". Dobrze, ale "nasza twierdza" wymaga szybkiego remontu i gruntownych zmian.
Przykro o tym mówić, ale myślę, że miasto traktuje nas trochę po macoszemu. Liczyliśmy, że miasto będzie partnerem widowisk na Cichej. Ruch jest wielką lokomotywą medialną. Czy ktoś w mieście sprawdził, w ilu publikacjach pojawia się nazwa "Chorzów"? Moim zdaniem znakomita większość dotyczy piłki nożnej i sportowych stron gazet. Nie oczekuję od władz miasta, że nam coś dadzą, ale niech nas traktują po partnersku. Piłka nożna, sport to najprostszy sposób, by sprawić, by ludzie byli szczęśliwi. Atmosfera po wygranym meczu to zupełnie niepowtarzalna sprawa - dla mnie ociera się o coś magicznego. Ligowe spotkanie powinno być świętem dla miasta.
Mówi Pan, że miasto nie inwestuje w wystarczającym stopniu w klubową infrastrukturę, a dlaczego nie robi tego sam klub?
- Nie mamy na to środków. Gdyby spółka startowała z zerowym kontem, to może byłoby to możliwe, ale my wciąż spłacamy stare długi. Długi, które przejęliśmy po stowarzyszeniu. Co gorsze, wciąż zgłaszają się do nas nowe osoby i żądają pieniędzy [ostatnio Damian Gorawski - przyp. red.].
Jaki będzie następny sezon dla niebieskich. Kiedy zadebiutujecie na giełdzie?
- Najpierw o sporcie. Na pewno drużyny nie osłabimy! Do zespołu dołączą kolejni solidni gracze. Tym razem chcemy postawić na piłkarzy ze Śląska. Zrobimy krok do przodu. Chcemy bić się o miejsca 4.-8. Na walkę o europejskie puchary może być jeszcze za wcześnie. Ale kto wie? Myślę, że już teraz miejsce w tabeli nie odpowiada rzeczywistej sile naszej drużyny.
Co do giełdy... Myśli Pan, że ostatnie miesiące, zamieszanie związane z korupcją to był dobry czas na giełdowy debiut? No właśnie... Ale proszę o cierpliwość, jesteśmy już blisko. Klubowe dokumenty mamy już dopięte na ostatni guzik, wiemy, jaki będzie kształt nowej ligi, czekamy jeszcze na podpisanie umowy medialnej. Do końca czerwca wszystko powinno być jasne.
Myślicie o zacieśnieniu współpracy z kibicami?
- Nigdy o tym nie mówiłem, ale po rundzie wiosennej jestem dla naszych fanów pełen uznania. Pamięta pan mecz w Bełchatowie, przegraliśmy pechowo 0:2? Nasi kibice wygrali jednak swój mecz 3:0! To było niesamowite - ciągły głośny doping. Bardzo pozytywny, żadnego obrażania. Pracujemy nad tym, by na Cichą przychodziły całe rodziny. Szybko, bo już w czerwcu, ruszymy ze sprzedażą karnetów na nowy sezon. To będzie bardzo atrakcyjna oferta - szczególnie właśnie dla rodzin.
Będą zmiany w sztabie organizacyjnym?
- Będą, bo chcemy się rozwijać. Cieszę się, że mamy w klubie takich fachowców jak Mirek Mosór czy Darek Gęsior. To są ludzie stąd, z Chorzowa. Ruch to jest ich klub. Pracują na swojej ziemi, a to gwarancja, że nie wykręcą żadnego numeru. To był świetny wybór.
Rozmawiał: Wojciech Todur (Gazeta Wyborcza Katowice)