Po sobotnim zwycięstwie z Jagiellonią chwalono cały zespół Ruchu za świetną i skuteczną grę. Najbardziej pochlebne recenzje zebrał jednak
Daniel Feruga, który pierwszy raz zagrał od pierwszych minut i strzelił nawet bramkę.
Przeciw Jagielloni zagrał Pan pierwszy raz od początku meczu i należał Pan do najlepszych piłkarzy na boisku!
Daniel Feruga: - Cieszę się z pierwszej bramki w ekstraklasie. Byłem też bliski asysty, ale Marcin Nowacki nie pokonał bramkarza po mojej wrzutce, dopiero dobitka Michała Pulkowskiego była skuteczna. Jestem zadowolony, ale zawsze może być lepiej! W pierwszej połowie raz strzelałem zamiast podawać, innym razem powinienem podawać, a strzeliłem. Usłyszałem wtedy parę ostrych słów od kolegów z Ruchu...
Jest Pan środkowym pomocnikiem, a przyszło zagrać na prawej pomocy.
- Trener Radolsky powiedział, że mam wejść i walczyć i tak też zrobiłem. W tej sytuacji nie było ważne, na jakiej pozycji mnie wystawił. Chciałem się pokazać przed kibicami.
Mówiło się, że gracie dla Odry Wodzisław i Polonii Bytom, żeby zespoły z naszego regionu uniknęły baraży.
- Zagraliśmy przede wszystkim dla siebie i dla naszych fanów. Chcieliśmy wygrać ostatni mecz w sezonie, zostać najlepszym beniaminkiem w ekstraklasie.
Wygrana z "Jagą" przyszła zaskakująco łatwo. Spodziewałem się agresywnej gry Jagiellonii. Oni jednak nie stosowali pressingu, czekali na połowie boiska. Dzięki temu łatwiej nam się grało, mieliśmy sporo miejsca na rozgrywanie akcji. Gdy podeszli wyżej, graliśmy piłki za plecy obrońców.
Ostatnio mówiło się, że Pana menedżer, jest niezadowolony z małej ilości minut rozegranych przez Daniela Ferugę w Ruchu. Zmieni Pan klub?
- Nie... Mam nadzieję, że po tym meczu czekają mnie na Cichej lepsze czasy. Szkoda, że sezon się skończył.
Wróćmy jeszcze do Pana bramki. Już jest porównywana do gola Jana Domarskiego na Wembley.
- Tak, tak... bramkarz miał dziurawe ręce, dlatego mój strzał skończył się bramką (śmiech).
Premierowy gol w ekstraklasie powinien mieć dedykację.
- Bramkę dedykuję rodzicom, rodzeństwu i mojej dziewczynie Kasi.
Rozmawiał: Tomasz Kuczyński (POLSKA Dziennik Zachodni)