Zakończenie sezonu 2007/08 wypadło bardzo okazale. Na trybunach stadionu przy ul. Cichej 6 zjawiło się blisko 12 tysięcy widzów! W sektorze gości zameldowało się około 120 fanów "Jagi", którzy z powodu rozwiązania stowarzyszenia kibiców, odwołali pociąg specjalny. Białostoczanie przyjechali więc na Śląsk różnymi środkami transportu.
Mecz od początku oglądało 25 przyjezdnych, reszta - z małymi problemami - weszła na stadion dopiero pod koniec pierwszej połowy. Goście po przerwie zaznaczyli swoją obecność kilkoma okrzykami, słyszalnymi tylko w pobliskich sektorach. Na płocie wywiesili dwie małe flagi.
Młyn po raz kolejny spisał się znakomicie. Doping trwał nieprzerywanie przez całe spotkanie. Prawie perfekcyjnie wychodzi już popularne "Pipi". Po raz pierwszy na dwie strony zostało zaśpiewane "Jestech chorzowski". Efekt? Świetny! W drugiej połowie wszyscy ściągnęli koszulki, przez co doping stał się jeszcze bardziej żywiołowy. Odpalono także dwie race. Po końcowym gwizdku zawodnicy zrobili rundę dookoła stadionu i przybili z kibicami "piątki".
Chwilę później większość udała się za "prostą", gdzie odbyła się impreza z okazji zakończenia sezonu. Można było się napić piwa i zjeść "wuszt", karczek czy nawet pizzę. Na scenie wystąpili MC z "Niebieskiej Ferajny", a gdy skończyli ich miejsce zajęli piłkarze. Prowadzący zaprezentował po kolei każdego z nich, a następnie przeprowadził licytację ich koszulek, z których zysk zostanie przeznaczony na oprawy meczów. Nie mogło się obyć oczywiście bez śpiewów.
Rozchodząc się do domów, można było usłyszeć "szkoda, że ten sezon już się skończył". Rzeczywiście szkoda... Na wznowienie rozgrywek trzeba będzie poczekać ponad 2 miesiące...
źródło: własne