W ubiegły piątek z ust trenera Wleciałowskiego padło pięć nazwisk piłkarzy, którzy musieli pożegnać się z grą w drużynie Ruchu Chorzów. Jedną z osób, która doświadczyła tego przykrego momentu był Dawid Bartos. Wychowanek "Niebieskich" długo nie mógł się pogodzić z decyzją nowego szkoleniowca - Coś się skończyło i na pewno nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. No, ale co zrobić? Taki jest los piłkarza… - mówi ze smętnym głosem popularny „Bari”.
26-letni obrońca, który przez połowę poprzedniej rundy leczył kontuzję mięśnia dwugłowego, do teraz nie potrafi odpowiedzieć, dlaczego trener Ruchu skreślił właśnie jego nazwisko. - Nowy szkoleniowiec na pewno ma swoje wizje, ale - szczerze mówiąc - nie wiem czym jest spowodowana jego decyzja. Ogólnie usłyszałem, że nie pasuję do koncepcji gry trenera i nie miałbym szans na występy w pierwszej jedenastce – stara się wytłumaczyć wolę 35-letniego szkoleniowca Bartos. – Dziwi mnie jednak to, że trener już po tygodniu przebywania z drużyną jest w stanie o tym stwierdzić – nie kryje zdumienia wychowanek „Niebieskich”.
- To, czy decyzja trenera Wleciałowskiego była słuszna zobaczymy na wiosnę. Ja jestem dobrej myśli i mam nadzieję, że znajdę klub – wierzy w swoje powodzenie „Bari”.
Bartos w poniedziałek wyjechał na odpoczynek z rodziną do Zakopanego. W czwartek będzie jednak musiał na chwilę wrócić do Chorzowa, po to by omówić z właścicielem klubu warunki zerwania kontraktu z Ruchem. - Myślę, że nie będzie problemów z rozwiązaniem tej obowiązującej jeszcze przez półtorej roku umowy i szybko dojdziemy z panem Klimkiem do porozumienia – mówi Bartos.
Dawid Bartos urodził się 25 grudnia 1978 roku w Świętochłowicach i od najmłodszych lat uczęszczał na zajęcia piłki nożnej do Ruchu. Mając niespełna 19 lat po raz pierwszy zadebiutował on w spotkaniu ligowym. Bartos zagrał wówczas 19 minut wygranego przez Ruch 4:0 meczu z Petrochemią Płock. Osiem miesięcy później (w spotkaniu przeciw KSZO Ostrowiec Świętokrzyski) "Bari" strzelił pierwszą bramkę w swojej karierze. Wiosną 2000 rozpoczęła się jego tułaczka po niższych ligach. Przez dwa lata występował on na przemian w klubie z Myszkowa i rezerwach Ruchu. W końcu Bartos postanowił spróbować sił w Niemczech, gdzie rozegrał 18 spotkań w V-ligowym SG Sonnenhof Grossaspach. Po spadku drużyny "Niebieskich" do II ligi, Bartos wrócił do Chorzowa i przetrwał ze swoim macierzystym klubem najcięższe lata w jego historii. Popularny "Bari" przywdziewał koszulkę z "erką" na piersi 82 razy i strzelił dla Ruchu trzy bramki.