Piotr Ćwielong (pomocnik Ruchu):
- Dobrze mi się dziś grało. Jestem zadowolony, bo udało mi się strzelić bramkę, która dała nam jeden punkt. Szkoda tylko, że w końcówce zabrakło mi sił, łapały mnie skurcze i nie mogłem dograć tego meczu do końca. W pierwszej połowie ŁKS dał nam trochę swobody, w drugiej zaczęli grać, bo zależało im na zwycięstwie. My jednak konsekwentnie stosowaliśmy się do zaleceń trenera i udało nam się wywieźć z Łodzi punkt. Za tydzień chcemy godnie zakończyć sezon. (neo)
Krzysztof Pilarz (bramkarz Ruchu):
- Cieszę się z tego, że udało mi się wybronić takie sytuacje, aczkolwiek miałem przy nich dosyć trochę szczęścia. Bardzo się cieszę, że ono dziś nam sprzyjało, zdobyliśmy jeden punkt, który zapewnił nam utrzymanie. Z Jagiellonią zagramy już z pełnym spokojem. (sza)
Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu):
- Nie wiem dlaczego końcówka była dla nas tak nerwowa, pierwszą połowę zagraliśmy spokojnie, utrzymywaliśmy sie przy piłce. W koncówce być może zadziałała na nas presja wyniku, bo ten punkt, który zdobyliśmy dał nam utrzymanie w pierwszej lidze. Został nam do końca sezonu jeszcze jeden mecz, jednak my możemy już spokojnie myśleć o przyszłym sezonie. (aju)
Sebastian Mila (pomocnik ŁKS-u):
- Popełniliśmy ten sam błąd, co w Krakowie. Mieliśmy korzystny wynik i cofnęliśmy się do tyłu. Niepotrzebnie, bo mamy dobry zespół, który powinien cały czas grać swoje. Za tydzień czeka nas ciężki mecz w Poznaniu. Postaramy się zdobyć jakieś punkty. Mamy też nadzieję, że Legia wygra u siebie z Polonią i uda nam się zająć dobre miejsce w tabeli. (neo)
Robert Szczot (pomocnik ŁKS-u):
- Jesteśmy bardzo niezadowoleni z powodu, iż zremisowaliśmy dzisiejsze spotkanie, bo patrząc na wyniki innych spotkań, to mogliśmy już dziś sobie zapewnić utrzymanie. Mogliśmy wygrać, jednak nie wykorzystaliśmy kilku znakomitych okazji, zawiodła skuteczność, a co za tym idzie zdobyliśmy tylko jeden punkt. (sza)
Marcin Adamski (obrońca ŁKS-u):
- Mieliśmy dziś trochę sytuacji, lecz nie wykorzystaliśmy ich, a przede wszystkim szkoda straconej bramki. Gdyby nie mały błąd przy straconej bramce, to najprawdopodobniej wygralibyśmy to spotkanie, gdyż Ruch nie stworzył potem żadnej bardzo groźnej sytuacji. Możliwe, że stawka dzisiejszego meczu nas paraliżowała. (sza)
źródło: własne