W zastępstwie trenera Karola Michalskiego, który przebywa na zagranicznym wyjeździe, drużynę Młodej Ekstraklasy przejął tymczasowo Bogusław Pietrzak. Szkoleniowiec znany, z prowadzenia pierwszych zespołów ŁKS-u Łódź, Ruchu Chorzów, Pogoni Szczecin czy Piasta Gliwice, w sobotę pokierował młodych piłkarzy "Niebieskich" w spotkaniu z Polonią Bytom, a ci wysoko wygrali 4:0.
Dotąd oglądał pan mecze z wysokości trybun, w sobotę przyszło panu pokierować drużyną z ławki rezerwowej. Inaczej wygląda gra zespołu z perspektywy boiska? Widać jakieś różnice w stosunku do poprzednich spotkań?
Bogusław Pietrzak: - Nie ma co porównywać, bo zawsze się gra przeciwko konkretnemu przeciwnikowi. Sztuką jest mieć świadomość tego czy te 4:0, jak z meczu z Polonią, byłoby takie samo, gdyby przyszło nam grać z Koroną. W każdym meczu są dobre i złe fragmenty. I trzeba o tym rozmawiać. Po to powstały zespoły Młodej Ekstraklasy, aby rozliczać się z postępów każdego zawodnika. Jeżeli ci chłopcy są w stanie stworzyć taką atmosferę, żeby walczyć w każdym meczu o zwycięstwo, to tym lepiej.
Jak oceniłby pan postawę młodych zawodników Ruchu w pojedynku z Polonią?
- Średnio. Bo, tak jak wcześniej powiedziałem, w meczu są słabsze i lepsze momenty. W tym spotkaniu tak to wyglądało. Owszem, trzeba się cieszyć z sytuacji, które się stwarza i bramek, które się zdobywa. Dobrze, że w spotkaniu z Polonią proporcje bardziej poszły w kierunku lepszego grania, a nie złego. Aczkolwiek nie uniknęliśmy błędów, bo można było poćwiczyć bardzo dużo fragmentów ataku pozycyjnego, do którego nie chcieliśmy dążyć. Były takie momenty, ale zdecydowanie za mało. Generalnie po tym meczu mamy dużo materiału do analizy.
I będzie go miał też zapewne trener Radolsky. Mam tu konkretnie na myśli grę Łukasza Janoszki.
- Jeżeli gra w zespole Młodej Ekstraklasy ma pomóc któremuś zawodnikowi, który jest desygnowany tutaj przez trenera Radolsky’ego, to można powiedzieć, że Janoszka jest tego najlepszym przykładem. To był jego mecz. Dwie bramki, dwie asysty, a do tego aktywna i mądra gra...
Ciekawie też poczynał sobie Bartłomiej Babiarz, który występuje ostatnio na prawej obronie. Z czego to wynika?
- Uczymy się grać w piłkę, trzeba mieć tego świadomość. Jeżeli zawodnik potrafi grać na różnych pozycjach, to trzeba to sprawdzić. My nie

wymyśliliśmy tego, aby Bartek grał na prawej obronie, ale trener reprezentacji. Ja się mogę tylko pod tym podpisać. Trzeba teraz podjąć decyzję czy to będzie jego pozycja docelowa, czy jeszcze nie. Potencjał tego zawodnika jest spory. Jest jeszcze rok czasu, aby podjąć decyzję na ten temat. Mnie on bardzo zaimponował w meczu z GKS-em Bełchatów. Powiem szczerze że nie spodziewałem się, że aż tak dobrze wypadnie. Ale powtórzę raz jeszcze: my się uczymy grać. To też dotyczy tych zawodników z Młodej Ekstraklasy, którzy mają już za sobą występy w pierwszej lidze.
No właśnie. W zespole nastąpiły bardzo duże zmiany. Wielu wychowanków odeszło, a w ich miejsce przyszli nowi. Czy już teraz można zaryzykować stwierdzenie, że pewne transfery były chybione?
- Nie chciałbym mówić o chybionych, ponieważ nie znam trenera na świecie, który na 10 strzałów, 10 razy trafi w środek. W momencie, kiedy podejmujemy decyzję, że konkretny zawodnik tutaj przychodzi - a wszystkie umowy są spisywane tak, że ma określony czas na to, aby przebić się do pierwszej drużyny - to głęboko wierzymy w to, że ten zawodnik sobie poradzi. Chybione strzały są, były i będą. Nie będzie ich wtedy, jeżeli nie będziemy się decydowali na to, żeby ktoś przyszedł z zewnątrz. Nie możemy sobie wmawiać, że tak fantastycznie pracujemy od dołu, że opieramy się na wychowankach, bo wtedy będziemy nie szczerzy.
Był taki klub, który latami ściągał 1-2 zawodników i grał wychowankami, ale teraz nastały inne czasy. Ja nie znam obecnie ligowego klubu, który grałby wychowankami.
Trener Radolsky pytał już o któregoś zawodnika z Młodej Ekstraklasy?
- Na razie trener Radolsky jest skoncentrowany na pracy z pierwszym zespołem. Tam jest konkretne zadanie do wykonania. Ale szkoleniowcy pierwszej drużyny są obecni na bardzo wielu meczach. Wymieniamy się informacjami. W maju przyjdzie czas, że trener być może da szansę niektórym zawodnikom.
Jak się układa współpraca trenerów Młodej Ekstraklasy z trenerami pierwszej drużyny? Czy koncepcja gry młodej drużyny jest zbliżona do pierwszego zespołu?
- Ta koncepcja, jak widać, zawsze jest realizowana w wyjściowym składzie. Potem mecz trwa. Czasami wprowadzamy zmiany, przechodzimy na 4-4-2, nie w linii jak gra pierwszy zespół, tylko tradycyjne 4-4-2. Czasami graliśmy 4-1-4-1. Taki jest potencjał tych młodych ludzi i oni muszą wiedzieć, że takie systemy są, i muszą znać podział ról w tych zadaniach.
Rozmawiał: Robson (Niebiescy.pl)