Wychowanek bytomskiego klubu i zarazem jeden z symboli niebieskich w piątek będzie mieć rozdarte serce. Na derby przy ulicy Olimpijskiej w Bytomiu dotrze... o kulach. - A mówią, że piłka nożna to samo zdrowie - śmieje się, wskazując na kontuzjowaną nogę. - Wciąż ciągnie mnie na boisko, ale tylko dla przyjemności - dodaje.
Wojciech Todur: Do końca rozgrywek pozostały raptem cztery kolejki. Jak według Pana zakończy się liga dla Ruchu i Polonii?
Mariusz Śrutwa: - Moim zdaniem Ruch jest już bezpieczny. Nie wierzę, że przytrafi im się coś złego. To musiałby być istny kataklizm. Przed niebieskimi wciąż mecze, w których powinni zdobyć punkty [m.in. z Jagiellonią i ŁKS-em - przyp.red.]. O Ruch obawiam się raczej, myśląc o przyszłym sezonie... Ale już Polonia to ma nóż na gardle. Muszą wygrać, żeby zachować szansę na utrzymanie w lidze. Będzie ciekawie.
Bytomianie w efektownym stylu ograli w ostatniej kolejce Widzew. Czy to może oznaczać, że ich forma idzie w górę?
- Jeden mecz, jedno zwycięstwo to jeszcze za mało, by snuć takie wnioski. Z drugiej strony - pewna wygrana z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie na pewno dodała bytomianom pewności. Mało kto się spodziewał, że stać ich na taki wynik.
Gdyby był Pan dziś trenerem Polonii, jak ustawiłby Pan zespół, żeby zaskoczyć Ruch?
- Powinni grać konsekwentnie w obronie i czekać na błąd rywala. Jak tak ostatnio obserwuję grę Ruchu, to jestem pewny, że cierpliwość piłkarzy Polonii zostanie nagrodzona. Ruch nie gra dziś wielkiej piłki. Siła ofensywna niebieskich jest mizerna. O ile jeszcze na początku rundy piłkarze trzymali się taktyki, którą nakreślił im trener Duszan Radolsky, to teraz zbyt często zachowują się tak, jakby byli głusi na dobre rady. Popełniają proste błędy, tracą głupie bramki.
A jakie ma Pan rady dla Ruchu?
- Piłkarze z Chorzowa nie mają się czego bać. Mają lepszy zespół i powinni wyjść na boisko z przekonaniem, że są faworytem tej potyczki. Chciałbym, żeby zagrali tak jak w spotkaniu z Górnikiem - to był ich najlepszy mecz w tym roku. Teraz znowu czekają ich derby, więc może historia się powtórzy?
Na początku rozmowy powiedział Pan, że obawia się o przyszłość Ruchu. Dlaczego?
- Na dziś wygląda to tak, że z ligi spadną zespoły, które miały spaść, a w ich miejsce wejdą dużo lepsze kluby. Dobrze zorganizowane, z mocnymi sponsorami. Po awansie na pewno solidnie się wzmocnią. Tymczasem Ruch wciąż realizuje bliżej mi niesprecyzowany plan budowy zespołu na przyszłość. Muszą być silni tu i teraz. Inaczej przepowiadam im złe czasy.
To co w takim razie czeka Polonię?
- Jeżeli się utrzyma, to jej sytuacja będzie o 100 proc. gorsza niż dziś. Nie chcę być złym prorokiem, ale może być tak, że w przyszłym sezonie Ruch i Polonia będą dwoma najsłabszymi drużynami w lidze.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice