Choć Marcin Sobczak w zespole Ruchu Chorzów w ekstraklasie zdołał rozegrać dopiero 17 minut, już uchodzi za wielką nadzieję "Niebieskich". W lidze zadebiutował nie z byle kim, bo z Wisłą Kraków. - Po cichu liczyłem, że zagram - przyznaje 20-letni napastnik z Cichej.
W lidze od razu został Pan rzucony na głęboką wodę. O występie z Wisłą Kraków marzy każdy piłkarz.
Marcin Sobczak: - To prawda. Zresztą po cichu liczyłem, że zagram. Miałem taką nadzieję, skoro wcześniej wystąpiłem w Pucharze Polski.
I jakie są pańskie wrażenia?
- Niesamowite. To najwyższa półka, z jaką do tej pory miałem do czynienia. Zagrałem z przyszłym mistrzem Polski. Nie będę ukrywał, że adrenalina bardzo wzrosła, ale miałem też motywację.
Podoba się Panu w Chorzowie?
- O tak. Ruch to wielka drużyna. Szybko zaaklimatyzowałem się w mieście, polubiłem z chłopakami. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak wywalczyć miejsce w składzie.
Jak to się stało, że został Pan piłkarzem?
- Byłem bardzo młody, jak zgłosili się do mnie działacze z MOSiR Żory. Pojechałem na treningi, wypadłem dobrze i tak już zostało. Dzięki tacie trafiłem do Gwarka Zabrze. I tak potoczyła się moja kariera....
Przygoda z Lechem Poznań nie była jednak udana...
- Piłkarsko na pewno nie. Spodziewałem się czegoś więcej. Liczyłem, że dostanę szansę debiutu w pierwszej lidze. Tak się jednak nie stało. Zagrałem kilka meczów w Młodej Ekstraklasie i Pucharze Ekstraklasy. Muszę jednak przyznać, że w Poznaniu wiele się nauczyłem, rozwinąłem i teraz to owocuje.
Czy wówczas były inne oferty?
- Może i były, ale ja koniecznie chciałem grać w Lechu.
Grając w Gwarku Zabrze miał Pan okazję zdobyć mistrzostwo Polski juniorów. Czy marzą się Panu podobne sukcesy w dorosłej piłce?
- Pewnie. Byłbym szczęśliwy, gdybym mistrzostwo świętował z Ruchem. Teraz najważniejszym dla mnie celem jest uzbieranie pierwszoligowych występów. Potem będziemy mierzyć znacznie wyżej.
Czy liczy Pan na to, że kiedyż zagra z orzełkiem na piersi?
- Nie ukrywam, że czekam na powołanie do kadry młodzieżowej do lat 21. Zagrać u Leo Beenhakkera? Na razie o tym nie myślę, bo wiem jak długa i kręta droga do tego celu. Na razie to ja muszę jak najwięcej grać w pierwszej lidze. A występy w narodowych barwach są marzeniem każdego piłkarza.
źródło: ASInfo