Normalne jest, że zagraniczny trener ściąga swoich rodaków. Przecież ma wśród nich najlepsze rozeznanie - tak Duszan Radolsky argumentował pozyskanie trzech słowackich zawodników do chorzowskiego Ruchu. Można śmiało zaryzykować stwierdzeniem, że "Niebiescy" zrobili na tych ruchach transferowych dobry biznes, o czym przekonało choćby ostatnie spotkanie z Odrą Wodzisław. Dobry mecz rozegrał Pavol Balaż, zaś Martin Fabusz strzelił dwa gole. Problem w tym, że rosłemu napastnikowi kontrakt wygasa z końcem czerwca. - Piłkarz powinien czuć, że jest potrzebny. Dlatego powiedziałem Martinowi, że chciałbym, aby został. Ale czy tak się stanie, to zależy od jego rozmów z działaczami - zaznacza trener Radolsky.
Gabor Straka zostanie wykupiony z Artmedii Petrżałka, a Pavolem Balażem interesują się zagraniczne kluby. Ma pan satysfakcję?
Duszan Radolsky: - Jeśli chodzi o Balaża to o zainteresowaniu Energie Cottbus dowiaduję się jedynie z prasy. Nikomu nie mogę zabronić prawa do komentowania takich doniesień. Jeśli rzeczywiście kluby Bundesligi interesują się naszymi piłkarzami, to znaczy, że wykonaliśmy dobrą robotę, która została dostrzeżona nawet poza Polską. A co do Straki, to cieszę się, że zostanie i wierzę, że jego forma będzie rosła.
Szkoleniowiec Jagiellonii Białystok obliczył ile punktów potrzeba, aby uzyskać utrzymanie. Czy pokonanie Odry zapewniło byt Ruchowi?
- Jeszcze nie. Udało się wygrać ważny mecz i tyle. Słów trenera po fachu nie będę komentował. Ja nie bawię się w takie podliczanie. Sumuję tylko te punkty, które mam już w kieszeni. Nie zakładam, że w następnej kolejce odzyskamy oczka, które straciliśmy jakiś czas temu. Piłka na takie zabawy nie pozwala.
Jesienią strzelanie goli spoczywało na barkach Wojciecha Grzyba. Wiosną gole strzelane są po akcjach środkiem i bokami, jak również po stałych fragmentach. Postęp?
- Różnicę widzę w stałych fragmentach gry. Mówiłem jesienią, że brakuje Ruchowi do tych elementów wykonawców. Udało się ich pozyskać zimą. Lepiej też - moim zdaniem - wygląda też gra obronna.
I nie zmieniają tego zdania łatwo tracone gole w meczu z Odrą?
- Zauważmy, że inne drużyny nie dochodziły do zbyt wielu sytuacji. Widzew miał właściwie jedną-dwie okazje bramkowe. Podobnie Zagłębie w Lubinie. Nieźle w defensywne gra cała drużyna.
Przyznał pan niedawno, że do Wisły jeszcze trochę Ruchowi brakuje. Bełchatów to już zespół z waszej półki?
- Znajduje się nad nami, co oznacza, że jest w górnej połówce tabeli. To silna drużyna. Przed rokiem mieli wysoki budżet, dobrego trenera i osiągnęli sukces. A my? Potrzebuję dwóch lat, aby zbudować drużynę.
Pierwszy powoli mija, latem otwiera się kolejne okienko transferowe. Czy na Cichą mogą trafić gracze drużyn zdegradowanych za korupcję?
- Interesujemy się tymi piłkarzami, robimy rozeznanie. Nie ukrywam, że mamy listę ewentualnych nabytków, ale o nazwiskach nie ma sensu mówić, póki nie zostaną złożone podpisy. Dziś ich nie ma.
źródło: Sport