10 dni temu gruchnęła wiadomość, że Gabor Straka nie może grać z powodu zapalenia okolic podbrzusza. Pierwsza diagnoza wskazywała na gruczoł krokowy, ale ostatnia konsultacja lekarska wykazała, że tamta była błędna. Słowak boryka się jedynie z zespołem przeciążeniowym i szybciej niż się spodziewano wraca do zdrowia. - Już trenuje indywidualnie. O prognozach, kiedy dokładnie dołączy do drużyny, za szybko jednak mówić - zaznacza Mirosław Mosór.
Dyrektor chorzowskiego klubu prowadził wczoraj rozmowy z działaczami mistrza Słowacji - Artmedii Petrżałka na temat definitywnego pozyskania Straki.
Klamka zapadła
27-letni zawodnik został zimą wypożyczony z Petrżałki, ale w umowie została wpisana kwota pierwokupu, a także data, do kiedy Ruch miał się określić. Padło na 15 kwietnia. Czy zatem wczoraj udało się sfinalizować sprawę? - Klamka już zapadła, do uzgodnienia zostały jedynie szczegóły - tłumaczy Mirosław Mosór. Na kupnie Straki zależało bardzo mocno Duszanowi Radolskiemu. - Uważam, że sprowadziłem do Chorzowa klasowego zawodnika. Teraz jest wszystko w rękach działaczy. Mnie osobiście nie stać na ten transfer - uśmiecha się trener.
Straka do chwili wykrycia problemów zdrowotnych należał wiosną do najlepszych piłkarzy "Niebieskich". Harował w środku pola, ponadto wywalczył rzut karny w Kielcach.
Znaki zapytania
Straka nie jest jedynym tematem transferowym, nad którym pracują działacze Ruchu. Drugim jest sprzedaż Macieja Sadloka do angielskiego Fulham. Chorzowianie wysłali na Wyspy Brytyjskie swoje oczekiwania finansowe. - I teraz czekamy na odpowiedź - oznajmia dyrektor Mosór.
Odchodząc od transferów, a pozostając przy znakach zapytania - nie wiadomo, czy na kolejny mecz, do Bełchatowa, wyruszy z drużyną Krzysztof Nykiel. Obrońca doznał stłuczenia kolana w trakcie spotkania z Odrą. Kontuzja nie jest poważna, aczkolwiek ból piłkarzowi dolega.
Ostatniego weekendu do udanych nie zaliczy też Remigiusz Jezierski. 32-latek meczem w ramach Młodej Ekstraklasy wracał na boisko po kontuzji kolana, odniesionej w jednym z zimowych sparingów. Napastnik wytrzymał na placu gry tylko dwa kwadranse, po czym zszedł, narzekając na kłucie w kolanie.
źródło: Sport