W fatalnym stylu chorzowianie kończą rundę jesienną sezonu 2005/2006. „Niebiescy” przegrali bowiem w derbach Śląska z bytomską Polonią 2:1. – W klubie potrzebne są zmiany i te zmiany na pewno będą – mówił po spotkaniu szkoleniowiec Ruchu, Dariusz Fornalak.
:: Galeria z meczu Polonia - Ruch
Zawodnicy z Chorzowa jeszcze przed meczem z Podbeskidziem głośno mówili o zainkasowaniu 6 punktów w dwóch ostatnich spotkaniach rundy jesiennej. Niestety założenia te nie zostały zrealizowane nawet w najmniejszym stopniu. „Niebiescy” nie zdobyli w obu meczach ani jednego „oczka” i znajdują się po raz kolejny na granicy baraży o III ligę.
Od początku spotkania obie jedenastki grały bardzo zachowawczo. W 10 minucie meczu przed polem karnym Polonii sfaulowany został Piotr Ćwielong. Piłkę ustawioną na 18 metrze boiska technicznym strzałem uderzył Dawid Bartos, ale z najwyższym trudem na rzut rożny wybił ją Grzegorz Żmija. Chwilę później pod bramką Ruchu z jednym z zawodników Polonii zderzył się Tadeusz Bartnik, ale na szczęście jego uraz nie okazał się zbyt groźny i „Tadzio” mógł powrócić na boisko.
W 15 minucie spotkania Piotr Ćwielong z prawej flanki zagrywał futbolówkę do niepilnowanego na 16 metrze boiska Michała Pulkowskiego, ale ten przy oddawaniu strzału zbyt mocno się odchylił, w wyniku czego piłka poszybowała wysoko nad bramką Żmiji. W odpowiedzi „Poloniści” przeprowadzają bardzo groźną akcję prawą stroną boiska, zakończoną główką Andrzeja Rybskiego i instynktowną obroną Nowaka.
Bytomianie z czasem rzucili się do ataku, a kolejna, ciekawa sytuacja podbramkowa miała miejsce w 22 minucie meczu. Z rzutu rożnego piłkę zagrywał kapitan zespołu, Jacek Trzeciak, a dobrym uderzeniem głową popisał się eks-chorzowianin Łukasz Grohlich. Chorzowianie mogą mówić w tej sytuacji o dużym szczęściu, ponieważ piłkę z linii bramkowej wybił w ostatnim momencie Michał Smarzyński.
Od tej pory gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. „Poloniści” popełniali co prawda wiele prostych błędów przy wyprowadzaniu akcji spod własnej połowy, jednakże Ruch nijak potrafił wykorzystać niefrasobliwość zawodników z Bytomia. W 35 minucie Grzegorz Bonk próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy strzałem za tzw. kołnierz, ale piłka ostatecznie, po rykoszecie jednego z zawodników Polonii, odbiła się od poprzeczki i wypadła na róg.
Chwilę później defensorzy Polonii na oślep wybijają futbolówkę spod własnej bramki. Szybko przechwytuje ją Pulkowski i odgrywa do lepiej ustawionego Bonka. „Bonczek” uderza piłkę z całej siły, ale odbija się ona od nóg jednego z piłkarzy miejscowych i trafia pod nogi Śrutwy. Kapitan „Niebieskich” przewraca się w polu karnym, ale arbiter z Łodzi nakazuje grać dalej.
Początek drugiej połowy należał zdecydowanie do Ruchu. „Niebiescy” grali z polotem, raz po raz zagrażając bramce Grzegorza Żmiji. Dwukrotnie szczęścia szukał Ćwielong. Najpierw jego uderzenie skutecznie zablokowali jednak defensorzy Polonii, a kolejna szarża zakończyła się niecelnym strzałem z pół-woleja. Dwoma wspaniałymi interwencjami popisali się także Klaczka (efektowny wślizg pod nogi Sosny) i Bartnik (wybicie piki spod nóg Błasiaka).
W 55 minucie meczu Polonia wykonywała rzut rożny. Do piłki wyskoczył Jacek Broniewicz i głową skierował ją do bramki Ruchu. Sędzia jednak wcześniej odgwizdał faul na Sebastianie Nowaku i ostatecznie od własnego pola karnego grę rozpoczynali chorzowianie.
„Niebiescy” często dogrywali piłki Grzegorzowi Bonkowi, a ten z dystansu próbował zaskakiwać bytomskiego golkipera. W 63 minucie meczu to jednak Polonia zaskoczyła dziurawą defensywę chorzowian i strzeliła pierwszą bramkę w tym meczu. W polu karnym Ruchu Trzeciak zagrywał do niepilnowanego Błasiaka (piłka jeszcze po drodze odbiła się od nóg Marcina Klaczki), a ten strzałem z 3 metrów nie dał żadnych szans Sebastianowi Nowakowi.
Trener Fornalak szybko zareagował na stratę bramki. Ściągnął on z boiska słabo spisującego się Błażejewskiego i wprowadził w jego miejsce Wawrzyńczoka. „Niebiescy” ruszyli do odrabiania strat. Znów próbował z dystansu Bonk, ale miejscowi defensorzy byli już na ten fragment gry bardzo uczuleni, co w efekcie spotykało się z blokowaniem piłki ciałem przez obrońców Polonii.
Szkoleniowiec Ruchu widząc zmęczenie Ćwielonga wprowadził na ostatnie 10 minut meczu Przemysława Łudzińskiego, który miał spory zapas sił by gnać do przodu. W 83 minucie spotkania z prawej strony boiska Bartos dogrywał piłkę w kierunku pola karnego, a tam znalazł się Śrutwa, który skierował futbolówkę do siatki Żmiji. Jak na złość – sędzia Milczarek nie uznał prawidłowo zdobytej bramki, oznajmiając iż kapitan Ruchu był na spalonym .
„Niebiescy” w przeciągu 60 sekund zdobyli jednak drugą bramkę - tym razem uznaną przez sędziego. Na samotny rajd zdecydował się bowiem Łudziński. Zapędził on się pod pole karne Bytomia i tam oddał soczysty strzał. Piłka prawdopodobnie padła by łupem obrońców Polonii, ale na szczęście w porę znalazł się „Super Mario”, który wpakował futbolówkę do siatki gospodarzy.
Podopieczni trenera Fornalaka ze zdwojoną siłą chcieli zdobyć jeszcze jednego gola, za co zostali bardzo szybko skarceni. W 90 minucie spotkania potężny cios jedenastce z Chorzowa zadał wprowadzony kwadrans wcześniej na boisko Artur Rozmus, który z bliskiej odległości ustalił wynik meczu. W końcówce spotkania emocje udzieliły się jeszcze Mariuszowi Śrutwie, który w „pojedynku powietrznym” uderzył łokciem Łukasza Grohlicha, za co został ukarany czerwoną kartką.
Derby Śląska nie wypadły tak okazale jakby się można było tego spodziewać. Na trybunach zasiadało nieco ponad 1.500 widzów i co najważniejsze – zabrakło zorganizowanej grupy kibiców z Chorzowa. Kibice Polonii mimo to mają jednak powody do dumy, bo to właśnie ich zespół odniósł zwycięstwo nad rywalem zza miedzy.
„Niebiescy” kończą więc rundę jesienną porażką w Bytomiu. W przerwie zimowej z pewnością dojdzie do wielu znaczących zmian w klubie. Także trener Fornalak nie wyklucza odejścia z Cichej, jeśli zajdzie taka potrzeba - Jeżeli wspólnie dojdziemy do wniosku, że lepiej będzie jeżeli ja odejdę, to podam się do dymisji – powiedział szkoleniowiec „Niebieskich” po niedzielnym spotkaniu z Polonią.
Polonia Bytom - Ruch Chorzów 2:1 (0:0)
Strzelcy:
Błasiak 63', Rozmus 90' - Śrutwa 84'
Żółte kartki:
Trzeciak - Bartos
Czerwone kartki:
Śrutwa 90' (niesportowe zachowanie)
Składy:
Polonia: Żmija - Brehmer, Jurczyk, Broniewicz - Galeja, Trzeciak (Szczypciak 90'), Sosna, Grochlich, Błasiak - Pajączkowski (Zuga 90'), Rybski (Rozmus 76').
Ruch: Nowak - Bartos, Klaczka, Bartnik - Bizacki, Bonk, Pulkowski, Błażejewski (Wawrzyńczok 65'), Smarzyński (Foszmańczyk 75') - Ćwielong (Łudziński 80'), Śrutwa.
Arbiter: Włodzimierz Milczarek (Łódzkie KS)
Widzów: 1.500
Reszta par XVII kolejki:
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Widzew Łódź 1:1
Jagiellonia Białystok - Zagłębie Sosnowiec 1:1
Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie 1:0
ŁKS Łódź - Piast Gliwice 3:0
Górnik Polkowice - Heko Czermno 2:2
Szczakowianka Jaworzno - Radomiak Radom 0:0
Kujawiak Włocławek - Lechia Gdańsk 2:0
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Śląsk Wrocław 1:1