Jacek Zieliński (trener Dyskobolii):
- Wiedziałem, że czekało nas ciężkie spotkanie i takie rzeczywiście było. Sami sobie ten horror zgotowaliśmy, szczególnie w pierwszej połowie. Zagraliśmy słabo - nie tak, jak trzeba. Dlatego w drugiej części trzeba było rzucić na szalę dużo umiejętności i jeszcze więcej zdrowia. Cieszę się, że skończyło się to happy endem. W rozgrywkach pucharowych ważny jest efekt końcowy, a my w dwumeczu wygraliśmy z Ruchem 2:1. Rywale postawili nam wysokie warunki. Zdaję sobie sprawę, że tutaj ciężko się gra, tymbardziej że Ruch wracał na Cichą po ponad 5-miesięcznej przerwie. Nie ukrywam, że mi zawsze ciężko się grało na tym stadionie. To jest pierwszy punkt zdobyty tutaj przeciwko Ruchowi, w mojej trenerskiej i zawodniczej karierze. Raz wygrałem prowadząc Groclin z Polonią Bytom, ale był to zupełnie inny wymiar. Jest to więc bardzo ważny remis w kontekście tego awansu pucharowego. Cieszymy się, że gramy dalej.
Duszan Radolsky (trener Ruichu):
- Po pierwsze gratuluję rywalowi awansu. Druga sprawa jest prosta. Jeśli nie wykorzystamy takich sytuacji, jakie mieliśmy w drugiej połowie, to ciężko coś zrobić w pojedynku z Groclinem. Dwie szanse miał Sobczak, w tym jedną sam na sam. Nowacki nie wykorzystał świetnego zgrania, kiedy miał praktycznie pustą bramkę. Graliśmy z Groclinem 6 meczów. 3 udało nam się nie przegrać, także udało nam się pokazać w nich jakąś jakość. Mam nadzieję, że teraz troszeczkę odetchniemy. Od tej chwili staramy się już tylko o ligę.
Odsłuchaj także zapis audio:
źródło: własne