Ma zmartwienia z linią ataku trener Duszan Radolsky. Napastnicy strzelają niewiele bramek, w dodatku aż trzech z nich w sobotę z Wisłą Kraków nie może zagrać. Pierwszym jest Piotr Ćwielong. Zawodnik sprzedany (a właściwie oddany za długi) z Ruchu do Wisły latem ubiegłego roku, na zasadzie wypożyczenia wrócił zimą na Cichą. Umowa między klubami zawiera klauzulę, że Ćwielong w bezpośrednim meczu może zagrać, o ile chorzowianie zapłacą określoną kwotę. Ruch na ten krok się nie zdecydował... - Miałem nadzieję, że działacze dojdą do porozumienia. Dobrze się czuję i bardzo chciałem zagrać. Teraz jestem poza składem i mogę z niego wypaść na dłużej, a siedzenie na ławce mi się nie uśmiecha - kręci głową "Pepe".
Nie pierwszy raz
Ćwielong nie jest pierwszą ofiarą zapisów prawnych, które Wisła dodawała w przypadku wypożyczania zawodników do innych klubów. Podobne historie dotknęły wcześniej braci Pawła i Piotra Brożków, Grzegorza Kmiecika, czy też Bartosza Iwana. - Chcieliśmy usunąć ten zapis, ale Wisła była bardzo zdeterminowana i zaznaczyła, że to istotny warunek umowy - przyznaje menedżer zawodnika, Tomasz Kaczmarczyk.
Inny zapis w umowie dotyczącej Piotra Ćwielonga zaznacza, że zawodnik jest wypożyczony do końca roku, z możliwością szybszego powrotu na Reymonta już latem. - Nie wybiegam na razie tak daleko w przyszłość. Gram dla Ruchu i cieszę się, że ponownie zaufano mi w tym klubie - zaznacza zawodnik, który na trybunach w sobotę zasiądzie razem z Remigiuszem Jezierskim (nadrabia zaległości treningowe) i Marcinem Sobczakiem, który nadal cierpi za czerwoną kartkę, którą został ukarany jesienią w barwach Gwarka Zabrze.
Fabusz do wzięcia
Na szpicy Duszan Radolsky ustawi więc zapewne Martina Fabusza. 32-latek zagrał w każdym z dotąd rozegranych meczów w lidze. Ledwie raz wszedł z ławki, strzelił cztery bramki. Jest w taktyce słowackiego trenera ogniwem niezbędnym, tymczasem z końcem czerwca jego kontrakt z Ruchem wygasa. Z innym klubem może się związać nawet dziś, aby latem zmienić nieodpłatnie barwy. Co na to działacze? - Niebezpieczeństwo istnieje zawsze. Jesteśmy z Martinem i jego menedżerem w kontakcie - zapewnia dyrektor klubu, Mirosław Mosór. Fabusz ze złożeniem kontraktu się nie spieszy. - Poczekam z rozmowami kontraktowymi do końca sezonu. Na razie koncentruję się na grze - podkreśla dwukrotny król strzelców słowackiej I ligi. Kto wie, może Fabusz czeka aż Ruch zapewni sobie utrzymanie w ekstraklasie, a może po prostu na lepszą ofertę...
Balaż do 2009
Interesy Martina Fabusza reprezentuje Emil Kovarić. Menedżer ten jest również agentem Pavola Balaża. Lewy pomocnik wzbudził już zainteresowanie na rynku, ale 24-letni gracz kontrakt ma podpisany do czerwca 2009 roku, więc chętni do zatrudnienia Słowaka muszą najpierw porozumieć się z Ruchem. Coraz bliższy tego celu jest angielski Fulham FC, ale w tym przypadku chodzi o transfer innego zawodnika "Niebieskich" - Macieja Sadloka.
źródło: Sport
fot. Tomasz Wantuła