„A miało być tak pięknie” – chciałoby się powiedzieć. Niestety, w ostatnim meczu przed własną publicznością chorzowianie nie zdołali pokonać drużyny Podbeskidzia Bielsko-Biała. – To jest niemożliwe! Przegraliśmy wygrany mecz – mówił po meczu zasmucony Grzegorz Bonk. I rzeczywiście tak było, bo „Niebiescy” po pierwszej części spotkania schodzili do szatni z dwubramkowym prowadzeniem. Niestety w drugiej połowie prym wiedli już tylko goście z Bielska.
:: Galeria z meczu Ruch - Bielsko
Pierwszy strzał w spotkaniu oddali przyjezdni. Bartłomiej Socha uderzył tuż zza linii pola karnego, lecz piłkę zmierzającą pod poprzeczkę bez najmniejszych problemów złapał Sebastian Nowak. Kolejną groźną sytuację również stworzyli piłkarze Podbeskidzia, jednak po raz kolejny z obronną ręką wyszedł golkiper Ruchu. Chorzowianie do głosu doszli po pięciu minutach, kiedy to wykonywali rzut rożny, który nie przyniósł ostatecznie większego zagrożenia. Po chwili trybuny pierwszy raz zawrzały. Sędzia boczny odgwizdał bardzo wątpliwą pozycję spaloną. Konsekwencją tego była... żółta kartka dla Krzysztofa Bizackiego, który z nerwów kopnął piłkę po gwizdku i arbiter główny uznał to za niesportowe zachowanie.
Pierwszą naprawdę groźną okazję stworzyli gospodarze. Ładną wrzutką popisał się Wojciech Myszor, a do piłki dopadł Krzysztof Bizacki, jednak jego strzał minął bramkę Łukasza Merdy. Dokładnie minutę później trzeci strzał w meczu oddał aktywny Bartłomiej Socha. Było to jakby udokumentowaniem przewagi Podbeskidzia w pierwszym kwadransie gry. W 25. minucie spotkania chorzowianie mieli pierwszą szansę na objęcie prowadzenia. Świetne podanie otrzymał Krzysztof Bizacki, jednak zamiast podawać na prawą stronę do lepiej ustawionego Piotra Ćwielonga, zdecydował się na strzał z około 20. metrów, który minął bramkę Merdy o dobre kilka metrów.
W 26. minucie spotkania rzut wolny z okolic 30. metra wykonywali chorzowianie. Do piłki podszedł Marcin Klaczka i zdecydował się na bezpośredni strzał na bramkę, jednak futbolówka minimalnie minęła „obiekt” chroniony przez Merdę.
Chorzowianie objęli prowadzenie w 28. minucie spotkania, kiedy to Piotr Ćwielong wyprowadził w pole aż czterech obrońców Podbeskidzia i strzelił w długi róg, obok bezradnego Łukasza Merdy. W tym momencie prawie cztery tysiące widzów zaczęło szaleć z radości. Kilka sekund później „młyn” kibiców Ruchu odpalił sporą ilość pirotechniki – 70 wulkaników, 4 duże wulkany i 20 stroboskopów. Asystowało temu 10 dużych flag na kijach. Radość piłkarzy Ruchu została szybko „ostudzona” przez sędziego głównego – Marka Kowala – który tego dnia spisywał się dość kontrowersyjnie. Kilkadziesiąt sekund po strzeleniu gola żółtym kartonikiem został ukarany Grzegorz Bonk, który zdaniem arbitra faulował rywala.
W 37. minucie spotkania kolejną okazję do zdobycia gola mieli chorzowianie. Z lewej strony boiska dośrodkowanie na długi słupek oddał Michał Smarzyński, jednak Piotr Ćwielong nie trafił w piłkę i wyszła ona poza linię końcową boiska. Dokładnie cztery minuty później „Niebiescy” po perfekcyjnej akcji zdobyli drugiego gola w tym spotkaniu! Grzegorz Bonk podawał piłkę na prawe skrzydło do Wojciecha Myszora, po to by ta po chwili znalazła się u stóp Piotra Ćwielonga. Strzał tego ostatniego został co prawda zablokowany przez obrońcę, ale do piłki dopadł Krzysztof Bizacki i sprytnie ulokował piłkę w siatce.
Była to ostatnia godna odnotowania sytuacja w pierwszej części spotkania. W przerwie doszło do dwóch zmian. W drużynie Ruchu kontuzjowanego Wojciecha Myszora zastąpił Piotr Petasz. Natomiast trener Podbeskidzia – Włodzimierz Małowiejski – zdecydował się na odważniejsze zagranie. Słabego Łukasza Merdę zastąpił Krzysztof Michałowski. – Każdy, kto oglądał ten mecz widział, że Merda grał bardzo słabo i trzeba było dokonać zmiany – mówił po meczu selekcjoner Podbeskidzia.
Drugą część spotkania od mocnego uderzenia rozpoczęli gospodarze. Dwie akcje przeprowadził zmiennik świetnego w pierwszej połowie Myszora – Piotr Petasz. Najpierw jego dośrodkowanie zostało zablokowane przez obrońcę i piłka wyszła poza końcową linię boiska. Następnie „Peti” oddał bardzo groźny strzał z woleja, jednak „na posterunku” znalazł się Krzysztof Michałowski. Kilka minut później niespodziewanie do głosu doszli goście. W 51. minucie spotkania kontaktowego gola zdobył Paweł Sobczak, który wykorzystał świetne dośrodkowanie z prawej flanki. Gol kontaktowy wprowadził niepokój w szeregi gospodarzy, którzy zamiast stwarzać kolejne sytuacje do podwyższenia prowadzenia, grali chaotycznie. Zapowiadała się, więc spora nerwówka w końcówce meczu...
Wszyscy kibice, którzy przybyli tego dnia na stadion przy ulicy Cichej 6 liczyli, że chorzowianie strzelą trzeciego gola i tak by się stało, gdyby w 75. minucie spotkania piłkę zmierzającą do bramki po strzale Piotra Ćwielonga nie wybił Piotr Koman. Kilka sekund później rzut rożny wykonywał Piotr Petasz. Zdecydował się na bezpośrednie uderzenie na bramkę i futbolówka wylądowała na poprzeczce bramki Krzysztofa Michałowskiego! Bardzo niewiele brakowało do powtórzenia wyczynu z meczu ze Szczakowianką Jaworzno! Wielka szkoda, bo w tym momencie mogło być już po meczu.
Niestety, kontuzję w meczu tym odniósł także Michał Smarzyński. Spowodowało to kolejną wymuszoną zmianę. Zniesionego na noszach „Smarzyka” zastąpił młody Tomasz Foszmańczyk. W 83. minucie spotkania stuprocentową sytuację zmarnował doświadczony Krzysztof Bizacki, który za długo zwlekał ze strzałem i w końcu stracił piłkę. W tym momencie sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło – zmarnowane sytuacje się mszczą. Po chwili świetną wrzutką popisał się Grzegorz Pater, a do piłki dopadł niepilnowany Marcin Makuch i bez problemu pokonał Sebastiana Nowaka. Winę przy stracie tego gola ponosi zarówno obrona jak i bramkarz Ruchu, który nie zdecydował się na wyjście z bramki i uniemożliwienie strzału rywalowi.
Tuż po rozpoczęciu gry piłkę ponownie przejęli piłkarze Podbeskidzia i od razu przeprowadzili szybką kontrę. Główną rolę w akcji tej odegrał Grzegorz Podstawek, który wcześniej zmienił Mariusza Sacha. Bielszczanin przebojem wdarł się w obronę Ruchu i został sfaulowany na linii pola karnego przez Tomasza Balula. Sędzia Kowal podjął kolejną zdecydowaną decyzję i podyktował rzut karny dla gości. Na dodatek czerwoną kartką został ukarany obrońca chorzowian – Tomasz Balul. Wzbudziło to ogromne oburzenie na trybunach, a do piłki podszedł zawodnik z pierwszoligową przeszłością – Grzegorz Pater. Strzelił pewnie, a Sebastian Nowak rzucił się w drugi róg bramki.
Podbeskidzie zdobyło prowadzenie, a chorzowianie zaczęli gonić wynik. Niestety w tym spotkaniu „Niebieskim” nie udało się już nic. Nie pomógł również Przemysław Łudziński, który w 88. minucie zmienił Artura Błażejewskiego. Sędzia odgwizdał koniec spotkania, a w sercach wszystkich fanów pojawiła się gorycz i żal... Miejmy nadzieję, że zespół Ruchu zrehabilituje się i w ostatnim meczu tej rundy pokona na wyjeździe Polonię Bytom.
Ruch Chorzów - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:3 (2:0)
Strzelcy:
Ćwielong 28', Bizacki 41' - Sobczak 51', Makuch 84', Pater 86' (karny)
Żółte kartki:
Bizacki, Petasz, Bonk - Gierczak
Czerwone kartki:
Balul 86' (za faul, Ruch)
Składy:
Ruch: Nowak - Balul, Klaczka, Bartos - Smarzyński (77' Foszmańczyk), Bonk, Błażejewski (88' Łudziński), Pulkowski, Myszor (46' Petasz) - Bizacki, Ćwielong.
Podbeskidzie: Merda (46' Michałowski) - Gorszkow, Masternak, Makuch, Koman, Gierczak, Socha (75' Podstawek), Sobczak, Kowalczyk (76' Gorkiewicz), Pater.
Arbiter: Marek Kowal (Śląskie KS)
Widzów: 4.000 (w tym około 100 kibiców Podbeskidzia)
Reszta par XVI kolejki:
Widzew Łódź - Jagiellonia Białystok 1:0
Zagłębie Sosnowiec - Kujawiak Włocławek 0:0
Lechia Gdańsk - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:3
Heko Czermno - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 1:0
Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie - Szczakowianka Jaworzno 1:2
Radomiak Radom - ŁKS Łódź 0:1
Piast Gliwice - Polonia Bytom 1:0
Górnik Polkowice - Śląsk Wrocław 1:0