Drugi raz z rzędu Wielką Sobotę spędziliśmy na Dolnym Śląsku. Rok temu trafił nam się wyjazd do Wrocławia, tym razem nieco dalej, bo do Lubina. Chociaż Zagłębie Lubin nie przyjmuje u siebie zorganizowanych grup kibiców przyjezdnych (ze względu na remont stadionu), to jednak mieliśmy zapewnienie ze strony sympatyków tego klubu, że pomogą nam wejść na mecz.
Do Lubina zdecydowaliśmy się jechać samochodami i autokarami. Zbiórkę zaplanowaliśmy na Cichej o godz. 11:00. Tradycyjnie, na miejscu okazało się, że więcej jest chętnych na wyjazd, niż miejsc w autobusie. Wszystkich udało się jednak rozlokować w samochodach.
Przed wyjazdem, policja chciała nas przekonać o bezzasadności naszej podróży (pokazując pismo z Lubina, że nie zostaniemy wpuszczeni na mecz), jednak nie zważaliśmy na to uwagi i przed godziną 12:00 wyjechaliśmy z parkingu klubowego.
Podróż do Lubina minęła bardzo spokojnie. O dziwo, towarzyszyły nam bardzo małe ilości "zbędnego balastu", a chwilami jechaliśmy sami. Cała kolumna pojazdów, tj. 72 samochody (w niektórych powywieszane szaliki, a w jednym nawet flaga "Legenda bez końca") oraz 2 autokary na miejsce dojechały około godz. 16.
Kupno biletów oraz wejście na stadion poszły bardzo sprawnie. Niemal wszyscy wchodzimy do jednego sektora, część zostaje na koronie stadionu. W sumie tego dnia melduje nas się ok.
450 osób. Jesteśmy bez fan.
Sympatycy Zagłębia na płocie rozwieszają kilka flag, w tym łączoną z Lechem Poznań. Pojawia się także transparent "Inwazja na Łódź", bowiem w następnej kolejce "Miedziowi" zagrają z ŁKS-em. Jak podawał spiker, koszt ich wyjazdu przy kupnie biletu tego samego dnia wynosił 70 złotych, a w następnych już 85 złotych! Aż strach pomyśleć co by się działo na Ruchu, gdyby u nas tyle kosztowały wyjazdy :)
Od początku meczu jedziemy głośno z dopingiem. Kilka razy pozdrawiamy nasze zgody, staramy się także jak najdłużej śpiewać "Naszym klubem HKS..."
Jako, że w następnej kolejce zagramy u siebie z "Kolejorzem", kilka piosenek poleciało również w ich stronę. Nie pozostało to bez echa na sektorach zajmowanych przez gospodarzy i przez chwilę na trybunach zaiskrzyło. Fani z Lubina oprócz głośnego "Lech, Lech Kolejorz" oraz „Pyrlandia, Pyrlandia, Pyrlandia” zaczęli "pozdrawiać" Widzew. Wymiana "uprzejmości" trwała kilka minut.
Mimo porażki, dziękujemy piłkarzom za zaangażowanie i przybijamy z nimi piątki. Po meczu szybko opuszczamy stadion i kierujemy się w kierunku Chorzowa. Podróż mija spokojnie, niektórzy meldują się w domach po godz. 22, natomiast główna ekipa na Cichej zjawia się ok. 23.
Tego dnia nastąpił koniec układu między PF, a HZL.
źródło: własne