Pierwszoligowe kluby ze Śląska postawiły na piłkarzy ze Słowacji. W Górniku Zabrze gra ich dwóch, w Ruchu Chorzów trzech, w Polonii Bytom aż czterech. Zagłębie Sosnowiec zdecydowało się na jednego, tylko w Wodzisławiu na razie wolą Czechów
- Wasza liga jest dobrze oceniania w naszym kraju. Na pewno wyżej od słowackiej i czeskiej - podkreśla Emil Kovarović, słowacki licencjonowany menedżer FIFA. - Wyżej od czeskiej? - dopytujemy. - No, może na równi - dodaje.
Fabusz nie promuje się
Słowacy doceniają też zainteresowanie rozgrywkami. - U was kibice naprawdę żyją meczami. To ważne, bo nadaje sens naszej pracy - uważa Duszan Radolsky, trener Ruchu.
- Na stadionach można zobaczyć całe rodziny. Do Słowacji nie można tego w żaden sposób porównać - podkreśla Pavol Balaz, pomocnik klubu z Chorzowa.
A jak słowaccy piłkarze traktują polską ligę? - Dla młodych to stacja przesiadkowa. Balazem już latem interesował się klub z angielskiej Premiership. Teraz pyta o niego zespół z Holandii. Ruch może na nim zarobić, dobry lewonożny zawodnik to prawdziwy skarb - ocenia Kovarović.
W sobotnim meczu z Widzewem gola dla Ruchu strzelił Martin Fabusz. 32-letni piłkarz nie przyjechał do Polski, żeby się promować. To 24-krotny reprezentant kraju, dwukrotny król strzelców słowackiej ekstraklasy (strzelił łącznie 86 goli).
Jak to się robi w IV lidze
Sygnał do inwestowania w Słowaków dał na południu Polski prezes IV-ligowego Metalu Skałka z beskidzkiej Żabnicy - Janusz Michałek. Górale smykałki do piłki jakoś nie mają. W klubie uradzono więc, by drużynę zbudować na Słowakach. Pierwsi obcokrajowcy pojawili się dwa lata temu. Potem było ich coraz więcej. Teraz w kadrze jest regularnie ośmiu-dziewięciu Słowaków.
- Ze Śląska, skąd braliśmy piłkarzy, jest do nas prawie 100 km, a ze słowackiej Żyliny tylko 60. Nie ma granic, barier językowych. Słowacy nie są tak zmanierowani jak polscy zawodnicy, mają mniejsze wymagania finansowe - wyjaśnia Michałek.
Na treningi dojeżdżają busem z Żyliny i Kysuckego Novego Mesta. Bywa, że ćwiczą w Żylinie, a Polacy u siebie. - Zrobiliśmy imprezę przy piwku i wszyscy się szybko zintegrowali - śmieje się prezes.
Metal Skałka angażuje także trenerów ze Słowacji. Pierwszym był Jano Beresik, który sam przyznał "Gazecie", że w swoim kraju lepsze pieniądze miałby tylko w klubie z ekstraklasy. Teraz pracuje tu jego rodak Stefan Zatko. Jego zatrudnienie to ewenement w polskiej piłce. W IV-ligowcu pracuje bowiem szkoleniowiec, który z powodzeniem prowadził drużynę przeciwko... Barcelonie. Tak, tak, w sezonie 2003/04 trenowany przez Zadkę zdobywca Pucharu Słowacji Matador z 20-tysięcznego Puchova zagrał w I rundzie Pucharu UEFA ze słynnym katalońskim klubem. U siebie Słowacy sensacyjnie zremisowali 1:1. Skład Barcy: Valdes - Puyol, Reiziger, Cocu, van Bronckhorst - Luis Enrique, Xavier, Overmars - Quaresma (Saviola), Kluivert, Ronaldinho. W rewanżu na Camp Nou sensacji już nie było - gospodarze roznieśli Słowaków 8:0.
- Zatko trenował ostatnio w Cadcy, ale po wycofaniu się z klubu sponsora był do wzięcia. Błyskawicznie wykorzystaliśmy okazję, bo mamy na Słowacji dobre rozeznanie, o nasze interesy dba tam menedżer Frantiszek Janisz. Zatko ma kontrakt na pół roku, potem pewnie od nas odejdzie. Dla naszych chłopców to i tak bezcenna lekcja, bo słowaccy trenerzy większy nacisk kładą na taktykę - tłumaczy Michałek.
Klub z Beskidów już zdążył już wypromować swoich Słowaków. Juraj Dancik i Martin Matus w zeszłym roku z Żabnicy przenieśli się do drugoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała. Ten drugi strzelił w weekend oba gole w zwycięskim meczu z Turem. Za 20-latkami Adrianem Gdovicinem i Michalem Voznarem już chodzą działacze z czeskich i polskich zespołów.
Z Ruchu do słowackiej kadry?
Na Słowacji rośnie zainteresowanie polską ligą. Na niedawnych Wielkich Derbach Śląska pojawiło się wielu dziennikarzy ze Słowacji. Interesowała ich oczywiście gra rodaków. W tamtejszych mediach trwa dyskusja, czy Balaz i Gabor Straka z Ruchu powinni znaleźć się w reprezentacji (numer 58. w rankingu FIFA), która w eliminacjach MŚ 2010 zagra w grupie m.in. z Polską.
Działacze Ruchu już zdecydowali, że wykupią wypożyczonego z Artmedii Petrzalka Strakę. Nie sondują jednak słowackiego rynku. Ufają Radolskiemu i Kovaroviciovi. - Na początku tak nie było, ale mam nadzieję, że transfer każdego piłkarza utwierdza ich w przekonaniu, że ryzyko nie jest duże. Mariusz Klimek [właściciel i sponsor klubu] już do mnie dzwonił z prośbą: "Szukaj piłkarzy na lato". To nie będzie trudne, bo wasza liga stała się w waszym kraju modna. Zawodnicy sami mnie pytają o możliwość wyjazdu do Polski - kończy Kovarović.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice