Podczas meczu z Widzewem dwóch pomocników Ruchu przedwcześnie opuściło murawę z powodu kontuzji. Gabor Straka zszedł z boiska po zaledwie 32 minutach gry, natomiast Wojciech Grzyb wytrwał na nim niespełna godzinę.
- Od meczu z Koroną w Kielcach mam kłopoty z tą nogą. Przed spotkaniem miałem robione badania i wszystko było w porządku, ale w trakcie gry uraz mięśnia dwugłowego znów się odnowił i musiałem zejść z boiska - powiedział Straka.
Wczoraj Słowak miał robione badanie usg, które nie wykazało żadnych nowych pęknięć. Po prostu podczas wzmożonego wysiłku dała o sobie znać stara kontuzja.
Podobnego urazu mięśniowego doznał Wojciech Grzyb. Kapitanowi Ruchu dokucza prawa pachwina.
- Musiałem zmienić "Grzybka", bo nie był w stanie dotrwać do końca meczu - stwierdził trener Duszan Radolsky.
Kontuzja jest bardzo bolesna, ale wszyscy w chorzowskim klubie mają nadzieję, że kilka dni przerwy w treningach wystarczy, aby Grzyb wróci do pełni sił. Również w przypadku Straki kilkudniowy odpoczynek powinien pomóc. Obaj piłkarze bardzo chcieliby zagrać w sobotę w Lubinie.
fot. D. Markysz
źródło: POLSKA Dziennik Zachodni