Na wyjazd do Kielc wybraliśmy się pociągiem specjalnym. W stosunkowo niedaleką podróż wyruszyliśmy o 15:10 (mecz o 20:15). Po drodze zatrzymaliśmy się w Katowicach Szopienicach oraz Zawierciu, gdzie dosiedli się mieszkający tam Niebiescy. W trakcie jazdy minęliśmy się z kibicami Jagiellonii Białystok, którzy jechali na swój mecz do Zabrza. Na dworcu PKP w stolicy województwa świętokrzyskiego, gdzie czekały już na nas podstawione przeguby, zameldowaliśmy się około 18:10.
Wchodzenie na stadion przebiegało sprawnie. Wykorzystaliśmy wszystkie przyznane bilety (770), a osoby które się nie załapały na wejściówki również bez problemu weszły do klatki. Łącznie zjawiło się nas tam
850 osób. Nie zabrakło oczywiście Fan Clubu ze Staszowa, który stawił się w 50 głów. Razem z nami było także 50 Widzewiaków (z faną). Dzięki za wsparcie!
Płot upiększyliśmy ośmioma flagami: "Psycho Fans", "Siemianowice", "ULTRAS", "Chachary", "Radlin", krzyż "19 (R) 20", "Pogoń Staszów" oraz "FCB 91" (FC Widzewa z Bełchatowa). Śpiewać zaczęliśmy już 40 minut przed meczem. Bardzo dobry, głośny doping nie cichł przez całe spotkanie. Szczególnie efektownie wychodziła pieśń "Naszym Klubem HKS!", którą ciągnęliśmy dwa razy po piętnaście minut. Za drugim razem wszyscy rozebraliśmy się z kurtek oraz koszulek i w szale radości cieszyliśmy z drugiego gola dla Ruchu.
Na początku meczu zaprezentowaliśmy niebieskie kartoniki z napisem NIEBIESCY. W tym samym czasie Scyzory zrobili flagowisko i odpalili do tego 80 stroboskopów. Obie oprawy dały ładny efekt. Dopingu miejscowych nie da się ocenić, bo w sektorze gości był po prostu niesłyszalny.
Po końcowym gwizdku wspólnie z piłkarzami świętowaliśmy zwycięstwo nad wyżej notowanym rywalem. 40 minut później wyszliśmy z sektora i spokojnie przemieściliśmy się na dworzec, gdzie czekał na nas pociąg. Do domu wracaliśmy w bardzo dobrych humorach. Wyjazd należy ocenić na duży plus!
źródło: własne