W 7 derbach pomiędzy Piastem Gliwice, a Ruchem Chorzów padł historyczny, pierwszy remis. Pomimo dwukrotnego wychodzenia na prowadzenie "Niebiescy" nie potrafili wywieść kompletu punktów z Gliwic. - Zremisowaliśmy mecz, którego nie powinniśmy zremisować, aczkolwiek w przebiegu całego spotkania uważam, że ten wynik jest sprawiedliwy - najtrafniej przebieg spotkania podsumował trener Dariusz Fornalak.
Obie jedenastki rozpoczęły mecz bardzo uważnie, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Pierwszą okazję na zmianę wyniku mieli gospodarze. W czwartej minucie spotkania piłkę na piąty metr boiska wrzucał najlepszy strzelec drużyny Piasta - Krzysztof Kukulski - lecz strzał głową Macieja Szmatiuka był niecelny. Pierwszą naprawdę klarowną sytuację do strzelenia gola miał Ruch. W 13 minucie mocny strzał z okolic 17 metra oddał Piotr Ćwielong, jednak Krzysztof Kozik zdołał sparować futbolówkę i trafiła ona w słupek.
W pierwszym kwadransie spotkania optyczną przewagę miał Ruch, szczególnie za sprawą linii pomocy, która umiejętnie przeszkadzała gliwiczanom w wyprowadzaniu akcji. Tym samym napastnicy Piasta byli odcięci od prostopadłych podań. Na ripostę gliwiccy kibice musieli trochę poczekać. Groźnie wyglądał strzał Mirosława Widucha, z którym Sebastian Nowak miał drobne problemy, jednak ostatecznie piłka nie znalazła drogi do bramki.
W 23 minucie mogliśmy się cieszyć z prowadzenia "Niebieskich". Ładną asystą popisał się szczególnie aktywny Smarzyński. Znalazł on lukę między dwoma obrońcami Piasta, posłał po ziemi piłkę do wychodzącego Śrutwy, a ten strzelił z 7 metrów obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza gospodarzy. Zawodnicy Piasta po stracie bramki dalej nie mogli przejąć inicjatywy, zdecydowanie mądrzej grał Ruch. Widać było gołym okiem, że chorzowianie chcieli iść za ciosem, nie cofali się do defensywy. Gospodarze ograniczali się jedynie do strzałów z dystansu, jednakże te albo były niecelne, albo nie stanowiły poważniejszego zagrożenia dla bramki strzeżonej przez Nowaka. Tak było po uderzeniach kolejno Pawła Gamli, Krzysztofa Kukulskiego oraz Dariusza Solnicy.
Po dwóch kwadransach mogło być 2:0, ale wchodzący w pole karne "Pepe" źle odegrał piłkę do lepiej ustawionego Śrutwy, po czym kapitan "Niebieskich" z wściekłości kopnął słupek i wyraźnie dał do zrozumienia młodszemu koledze, że mógł podać lepiej. Niespełna 120 sekund po tym wydarzeniu, w strasznym zamieszaniu w polu karnym Ruchu niecelny strzał oddał Dariusz Solnica, jednakże całość wyglądała bardzo groźnie. Była to najlepsza sytuacja Piasta w pierwszej połowie. Wyraźnie ta akcja podziałała na wyobraźnie zawodników Ruchu, bo przeprowadzili oni szybką kontrę prawą stroną. Przemysław Łudziński ładnym podaniem obsłużył Mariusza Śrutwę, a ten zamiast strzelać z pierwszej piłki, próbował ją przyjąć. Ta niestety odbiła mu się od stopy i wylądowała w rękach bramkarza Piasta – Krzysztofa Kozika.
Na 7 minut przed końcem regulaminowego czasu gry po raz kolejny powinno być 2:0! Śrutwa wygrał pojedynek biegowy z Maciejem Szmatiukiem i znalazł się pomiędzy dwoma obrońcami Piasta. Po chwili defensorzy zostali z tyłu i na drodze ku szczęściu stał już tylko golkiper. Niestety kapitan Ruchu zachował się bardzo egoistycznie i zamiast podać do Ćwielonga, zdecydował się na strzał, który trafił prosto w ręce Krzysztofa Kozika.
Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę doszło do wielce kontrowersyjnej sytuacji. Będącego metr przed polem karnym Krzysztofa Bizackiego, nieprzepisowo zatrzymał Jarosław Zadylak. Sędzia pokazał faulującemu tylko żółty kartonik, a powinien go wyrzucić z boiska, bo "Bizak" wychodził "sam na sam"... - Mieliśmy kilka sytuacji w pierwszej połowie, ale kluczowym momentem było, kiedy Bizacki mając w zasadzie otwartą drogę do bramki był faulowany, a arbiter nie pokazał Zadylakowi czerwonego kartonika - tak skwitował wydarzenie Śrutwa.
W pierwszej odsłonie to Ruch był drużyną zdecydowanie lepszą, bardziej poukładaną, stwarzającą sobie więcej sytuacji. Szkoda tylko, że pod bramką rywali brakowało zrozumienia między napastnikami.
Na drugą połowę w obu jedenastkach zaszła tylko jedna zmiana, trener Zieliński zdecydował się zdjąć nie radzącego sobie z napastnikami gości Szmatiuka. - Popełniał w defensywie mnóstwo błędów, okazało się że ze swoimi walorami motorycznymi do tej gry nie pasował - ocenił po meczu trener Piasta 45 minut swojego podopiecznego. Tuż po rozpoczęciu gry, mierzony strzał Solnicy z rzutu wolnego mija lewe spojenie słupka z poprzeczką. Następnie gra ponownie toczyła się pod dyktando Ruchu. Piast nie potrafił się przedrzeć przez obronę chorzowian. W 59 minucie po uprzednim podaniu od Cwielonga w polu karnym przewraca się Śrutwa. Sędzia pozostaje niewzruszony i nie dyktuje karnego. Z wysokości trybun mogło się wydawać, że faul był, jednak arbiter był bliżej całej sytuacji.
W 62 minucie kibice obu drużyn przeżyli prawdziwą huśtawkę nastrojów. Po dosyć przypadkowej wrzutce w pole karne niepilnowany Solnica strzela gola na 1:1. Radość gospodarzy nie trwała długo, bowiem tuż po wznowieniu gry Grzegorz Bonk strzela pięknego gola z 20 metrów i Kozik po raz drugi musiał wyjmować piłkę z siatki. Szczęście uśmiechnęło się do Nowaka w 65 minucie, kiedy to po strzale napastnika Piasta z ostrego kąta nie złapał pewnie piłki i ta uderzyła w boczną siatkę. Chwilke potem Myszor mógł powtórzyć wyczyn z poprzedniego weekendu (w meczu z Jagiellonią zdobył gola głową - przyp. SeRwis), piłka po jego strzale głową mija lewy słupek o 20 centymetrów.
Widać było w końcówce, że piłkarzom Ruchu brakowało już sił. "Niebiescy" po strzeleniu gola cofnęli się i niestety jedna z kontr skończyła się golem dla "Piastunek". Piłka w okolicach naszego pola karnego chodziła jak po sznurku, aż drogę do bramki znalazł Jarosław Kaszowski. Asystę przy tym trafieniu zaliczył Stanisław Wróbel. W końcówce meczu dwukrotnie kunsztem bramkarskim wykazał się Nowak. Po kąśliwym strzale Kaszowskiego wybił piłkę nogami, a gdy z boiska został usunięty za drugą żółtą kartkę Pulkowski obronił piekielnie mocny strzał z rzutu wolnego.
Remis był w tym niezwykle emocjonującym derbowym spotkaniu wynikiem sprawiedliwym, aczkolwiek gdyby nie refleks Nowaka, to kto wie, czy "Niebiescy" nie wyjechaliby z Gliwic bez punktów. Z drugiej strony losy tego spotkania mogły się potoczyć zupełnie inaczej gdyby choć jedna ze stworzonych sytuacji z pierwszej połowy zakończyła się strzeleniem gola przez naszych zawodników. Cieszy wyraźna poprawa gry Ruchu, cieszy również pierwszy (jakże urodziwy!) gol w tej rundzie jednego z lepszych zawodników tego meczu - Grzegorza Bonka. Oby tak dalej!
Piast Gliwice - Ruch Chorzów 2:2 (0:1)
Strzelcy:
Solnica 62', Kaszowski 73' - Śrutwa 23', Bonk 63'
Żółte kartki:
Bukowiec, Widuch, Solnica, Zadylak - Smarzyński, Śrutwa, Pulkowski
Czerwona kartka:
Pulkowski 86' (za drugą żółtą, Ruch)
Składy:
Piast: Kozik - Szmatiuk (46' Bukowiec), Michniewicz, Zadylak, Karwan - Kaszowski, Gamla, Widuch, Podgórski - Kukulski, Solnica.
Ruch: Nowak - Balul, Klaczka, Bartos - Myszor, Smarzyński (55' Błażejewski), Bonk (87' Kutschma), Pulkowski, Bizacki - Ćwielong (74' Łudziński), Śrutwa.
Arbiter: Andrzej Kusak (Śląskie KS)
Widzów: 3.000 (około 200 Ruchu)
Reszta par XV kolejki:
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Zagłębie Sosnowiec 3:0
Szczakowianka Jaworzno - Heko Czermno 2:1
Jagiellonia Białystok - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:1
Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Śląsk Wrocław 1:2
ŁKS Łódź - Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie 1:1
Polonia Bytom - Radomiak Radom 0:1
Kujawiak Włocławek - Widzew Łódź 0:2
Górnik Polkowice - Lechia Gdańsk 1:3