- Wciąż nie mogę zrozumieć, jak to możliwe, że Artmedia Petrżalka w ogóle go do nas puściła! - kręci głową trener Duszan Radolsky. Straka znakomicie wkomponował się w drużynę niebieskich. - Decyzja już zapadła, kupujemy Słowaka - podkreśla Mirosław Mosór, dyrektor klubu.
Straka był kluczowym piłkarzem Ruchu w zwycięskim meczu z Koroną Kielce. To właśnie defensywny pomocnik niebieskich wypracował rzut karny, którego zamienił na bramkę Piotr Ćwielong.
- Dla mnie liczy się przede wszystkim to, że świetnie wywiązywał się ze swoich zadań w defensywie - chwali Radolsky. Straka nie tylko skutecznie przerywa akcje rywala, ale jeszcze potrafi z pomysłem rozegrać piłkę. W inaugurującym rundę meczu z Zagłębiem Sosnowiec przegrał ledwie 17 proc. indywidualnych pojedynków! Teraz już wszyscy wiedzą, dlaczego Radolsky zimą walczył o piłkarza Artmedii Petrżalka przez długie dwa miesiące.
Straka jest na razie wypożyczony do końca sezonu, ale Ruch ma czas do 15 kwietnia, by wykupić go definitywnie i tym samym podpisać z nim trzyletni kontrakt. - Bardzo na to liczę. Potrzebuję stabilizacji. Ciągłe zmiany klubu do niczego dobrego nie prowadzą - tłumaczy Straka, którego największym sukcesem jest jak dotąd awans z Artmedią do Ligi Mistrzów.
- O tym, że Straka będzie dla nas wzmocnieniem, byłem pewny w chwili, gdy usłyszałem, że jest do wzięcia. Wciąż nie mogę zrozumieć, jak to możliwe, że Artmedia w ogóle go puściła - kręci głową Radolsky. - Gdyby zależało to ode mnie, to zapłaciłbym za niego już dziś, ale, niestety, to nie ja trzymam kasę - śmieje się trener. Na szczęście działacze myślą podobnie. - Trener nie musi nas do niczego namawiać. Decyzja już zapadła, wykupimy Strakę - uspokaja Mosór.
W klubie zastanawiają się, dlaczego żaden zagraniczny piłkarz Ruchu nie znalazł się w kadrze obcokrajowców na dzisiejszy mecz z kadrą Leo Beenhakkera. W Chorzowie dziwią się, że powołano Patryka Pavlendę z Górnika Zabrze, a nie Pavola Balaza, który przecież podczas WDŚ kręcił swoim rodakiem aż miło, a w Kielcach strzelił pięknego gola z rzutu wolnego. Słowackie media piszą, że Balaz - jeżeli utrzyma taką formę - może już wkrótce trafić do kadry. - O meczu Ruchu z Górnikiem na Słowacji było naprawdę bardzo głośnie. Dziennikarze docenili nie tylko Balaza, ale także Strakę i Martina Fabusza - derby trafiły na czołówkę wydawanego w Bratysławie "Sportu". Sam udzieliłem kilku wywiadów. A czy piłkarze Ruchu trafią do kadry? Oj, nie wiem... Wszystko w ich nogach - mówi Radolsky.
Zespół Słowaka pierwszy raz w sezonie wygrał dwa mecze z rzędu. - Patrzmy w niebo, chodźmy po ziemi - uspokaja szkoleniowiec. Po prestiżowym zwycięstwie w Wielkich Derbach Śląska niebiescy w dobrym stylu ograli na wyjeździe Koronę. - To pokazuje, że nasza praca ma sens i zmierza w dobrą stronę. Przestrzegam jednak przed huraoptymizmem. Uczulam zawodników, że 24 pkt. utrzymania nam jeszcze nie dają - uśmiecha się Słowak.
Piłkarzom Ruchu humory dopisują, choć jest też powód do zmartwień. Rafał Grodzicki chciał kopnąć piłkę, a trafił w głowę Krzysztofa Nykiela. Obrońca niebieskich stracił przytomność i został odwieziony do szpitala. Potem co prawda wrócił z zespołem do Chorzowa, ale w najbliższym meczu z Widzewem na pewno nie zagra. - Rozmawiałem z Krzyśkiem i mam dobre wieści: czuje się dobrze. Lekarze podkreślają jednak, że po takim urazie powinien sobie zrobić co najmniej tydzień wolnego. Konsekwencje tego zdarzenia mogły być bardzo groźne. Krzysiek stracił pamięć. Tych ośmiu minut, kiedy biegał po boisku, nie pamięta w ogóle - opowiada Radolsky.
W Kielcach ucierpieli też inni piłkarze niebieskich. - Korona nie przebierała w środkach, wielu zawodników jest poobijanych. Najbardziej Marcin Nowacki - mówi Mosór. Zgodnie z naszymi informacjami lekkie treningi wznowił za to Remigiusz Jezierski, któremu doskwiera uraz kolana. - Na razie wciąż nie ma pewności, czy uda mu się uniknąć zabiegu. Póki co lekko truchta, a my mamy nadzieję, że może na ostatnie mecze sezonu wróci na boisko - dodaje Mosór.
Tymczasem dziś rusza sprzedaż biletów na "wielki mecz przyjaźni", czyli sobotnie spotkanie z Widzewem (godz. 16). Organizatorzy przygotowywali 24 tys. wejściówek, które będzie można kupować od godz. 14 do 19 w salce konferencyjnej. W następne dni (do piątku) bilety będzie można kupować w godz. 11.00-18:30. - Zgadzam się, że sprzedaż mogła ruszyć wcześniej. Nikt nie jest doskonały - przyznaje Dariusz Smagorowicz, przewodniczący Rady Nadzorczej SSA Ruch. - Mam nadzieję, że dzięki wygranej w Kielcach zainteresowanie meczem znowu będzie rekordowe - dodaje.
Niebiescy chcą, by rekord kolejki (najwięcej widzów na jednym spotkaniu) znowu należał do nich.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice