Po miesiącach bezczynności zimą wyrwał się z Kielc. - Potraktowali mnie tam, jak gówniarza - wścieka się Tomasz Brzyski. Obrońca "Niebieskich" będzie miał dziś coś do udowodnienia.
Transfer z Korony do Ruchu był, jak wybawienie. Tomasz Brzyski przez całą rundę jesienną zagrał w lidze zaledwie raz - na starcie sezonu wyszedł w podstawowym składzie. Potem już na boisku w kieleckich barwach się nie pojawił. - Chciałbym jak najszybciej wymazać te pół roku z pamięci. Potraktowano mnie, jak gówniarza. A zapowiadało się przecież dobrze, gdyż pierwszy rok spędzony w Koronie był udany - wzdycha piłkarz, którego do Kielc ściągnięto z Radomiaka. Jego notowania dramatycznie spadły w momencie, kiedy latem ubiegłego roku trenerem zespołu został Jacek Zieliński.
Skazany na trybuny
Brzyski został co prawda zgłoszony do rozgrywek ekstraklasy, ale jego nazwisko wykreślono - 31 sierpnia z listy A - po tym, jak do Kielc ściągnięto Litwina Andriusa Skerlę. Efekt? Od tego momentu nie mógł być brany pod uwagę przy ustalaniu składu na mecze ligowe. - Zrobiono to za moimi plecami! Ani trener Zieliński, ani działacze nie poinformowali mnie o tym fakcie. Najwyraźniej się bali. Załamanie? Jasne, że był taki moment, ale postanowiłem to skryć w sobie. Nawet żonie nic nie mówiłem. Nie chciałem, aby się denerwowała - tłumaczy Brzyski, który do końca października utrzymywał rytm meczowy, dzięki grze w Pucharze Ekstraklasy i w Młodej Ekstraklasie. - I nadszedł moment, kiedy powiedziano mi, że jestem za stary, aby zagrać w młodych rozgrywkach, choć... na boisko wychodził 35-letni Sławek Rutka - irytuje się podstawowy obecnie zawodnik Ruchu.
Sposób na Bonina
Chorzowianie na razie nie żałują ani złotówki wydanej za Brzyskiego. Dynamiczny zawodnik szybko wskoczył na lewą obronę i w dwóch ostatnich meczach zebrał pochlebne opinie. Dziś przyjdzie mu zmierzyć się z Grzegorzem Boninem. Prawy pomocnik Korony uchodzi za jednego z najlepszych na tej pozycji w I lidze. Ostatnio został powołany do kadry, podobnie jak Grzegorz Baran z Ruchu. - Znam się z Boninem, więc wiem, jak trzeba zagrać, aby nie rozwinął skrzydeł. Muszę być przede wszystkim zawsze blisko niego, tak aby nie obrócił się, nie nabrał szybkości - zaznacza "Brzytwa".
Duszan Radolsky na razie nowego zawodnika nie chce obsypywać pochwałami. - Na ocenę przyjdzie czas po sezonie - tłumaczy szkoleniowiec Ruchu, mający teraz jedno zmartwienie - kim zastąpić pauzującego za kartki Ireneusza Adamskiego. Pewne miejsce w składzie mają za to dwaj byli kielczanie - Krzysztof Nykiel i Marcin Nowacki.
* Na stadionie, uchodzącym za najnowocześniejszy w Polsce, chorzowianie zagrają po raz pierwszy w historii.
* W bieżących rozgrywkach konfrontacje z zespołami śląskimi przyniosły kielczanom komplet punktów. W potyczkach tych sześć bramek zdobył Marcin Robak.
* Sobotnie starcie sędziował będzie Piotr Pielak z Warszawy. Arbiter ten prowadził wcześniej dwa mecze Korony - domowy z Odrą Wodzisław (2-0) i wyjazdowy z Zagłębiem Sosnowiec (3-2). Wybrańcy Jacka Zielińskiego, zwykle przyodziani na żółto-czerwono, nie obejrzeli w tych spotkaniach żadnej kartki.
* Jeszcze kilkanaście dni musi pauzować Marcin Sobczak. 21-letni napastnik Ruchu cierpi za czerwoną kartkę, którą został ukarany jeszcze jesienią na boisku klasy okręgowej!
* Ruch zamierza przedłużył współpracę ze znanym w niemal wszystkich europejskich klubach DJ-em Matysem. Jego oprawa muzyczna towarzyszyła derbom z Górnikiem.
źródło: Sport
fot. Marcin Miler