Nie ma szczęścia w tym sezonie Ireneusz Adamski. Jesienią doświadczonemu defensorowi przytrafiały się proste pomyłki. - Rozmyślałem nad nimi i chyba wyciągnąłem wnioski - przyznaje 34-latek, który na starcie wiosny należy do najpewniejszych ogniw drużyny. Po tym, jak udało się zachować czyste konto w Sosnowcu, wykonał świetną robotę z Górnikiem Zabrze. Druga młodość? - Można tak powiedzieć. Oby tak mu szło do końca sezonu - uśmiecha się Duszan Radolsky. Szkoleniowiec Ruchu nie będzie mógł skorzystać z usług Adamskiego w Kielcach, gdyż ten musi pauzować za wątpliwą kartkę, jaką zobaczył w trakcie ostatnich derbów. Kończyła się godzina gry, kiedy doszło do niegroźnego starcia defensora "Niebieskich" z Tomaszem Zahorskim.
Nie będzie odwołania
- Patrzyłem na spadająca piłkę, a rywal po prostu biegł na oślep i uderzył we mnie. Kiedy zobaczyłem żółtą kartkę, wkurzyłem się nie na żarty. Miałem ochotę nawrzucać sędziemu, dobrze, że się opanowałem - przyznaje "Adams". Murem za zawodnikiem stoją działacze. - Z powtórek telewizyjnych wynika, że nawet nie doszło do faulu. Kartka została wyciągnięta więc zbyt pochopnie - uważa dyrektor Mirosław Mosór. Górnik swego czasu odwołał się od podobnej decyzji arbitra i piłkarska centrala usunęła "żółtko" z konta Tomasza Hajty. Czy na Cichej nie zastanawiali się nad podobną interwencją? - Nie zamierzamy wysyłać żadnych pism. Powiedzmy, że zaakceptowaliśmy to, co wydarzyło się na boisku. Poza tym mamy szeroką kadrę - uspokaja dyrektor Mosór. Klubowi z Chorzowa jest nawet na rękę "wyczyszczenie" konta kartkowego w tym momencie sezonu. - Nie będę musiał myśleć o kartkach przez kilka najbliższych kolejek - pociesza się Adamski.
Łatanie dziury
Pech Adamskiego otwiera szansę przed kilkoma innymi defensorami, którym byłoby trudno wskoczyć do pierwszej jedenastki. Na kogo postawi Duszan Radolsky?
- Mam Toniego Golema. Dobrze w sparingach wypadli na tej pozycji Rafał Grodzicki oraz Krzysiu Nykiel. Mam więc szerokie pole manewru. Poukładam tę obronę - uspokaja słowacki szkoleniowiec. Dobrym ruchem Radolskiego okazało się sprowadzenie rodaka, Gabora Straki. Defensywny pomocnik szybko znalazł wspólny język ze swoimi kolegami. Trenerzy Ruchu rozebrali jego grę w Sosnowcu na czynniki pierwsze. Wyszło z nich, że Straka przegrał tylko 17 procent pojedynków. Przypomnijmy, że do 15 kwietnia Ruch ma czas, aby zdecydować, czy zamierza wykupić wypożyczonego piłkarza z Artmedii Petrzalka.
- Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Mamy jeszcze czas, będziemy bacznie przyglądali się grze Gabora. Chcemy, aby został w Chorzowie - zaznacza dyrektor Mosór.
źródło: Sport