Po ośmiu latach powołany został do reprezentacji zawodnik "Niebieskich". Leo Beenhakker docenił Grzegorza Barana.
Dobra gra chorzowskiego Ruchu w niedzielnym meczu z Górnikiem została dostrzeżona nie tylko przez kibiców. - Mamy nie gorszych zawodników od Górnika. Może teraz reprezentacja zainteresuje się kimś z Ruchu? - uśmiechnął się przekornie do telewizyjnych kamer Marcin Nowacki, tuż po zakończeniu derbów Śląska. Pewnie nie myślał, że odpowiedź nadejdzie tak szybko. Na mecz kadry Polski z reprezentacją obcokrajowców grających w ekstraklasie, który odbędzie się we wtorek w Szczecinie, powołanie otrzymał Grzegorz Baran. - Przed chwilą dosłownie dzwonił Łukasz Janoszka. Powiedziałem mu tylko żeby nie robił sobie jaj, bo i tak nie wierzę - przyznał ze śmiechem 24-latek, kiedy "Sport" skontaktował się z nim wczoraj wieczorem. - Aż ciężko uwierzyć. Muszę to sprawdzić - nie dowierzał, kiedy potwierdziliśmy, że informacja "Ecika" jest faktem, który wypłynął bezpośrednio z PZPN.
Bez sodówki
Informacja ucieszyła oczywiście szkoleniowca Ruchu. - Bo to zawsze ocena całego zespołu, całej naszej pracy. Najwyraźniej Leo Beenhakker albo jego asystenci przeanalizowali naszą grę. Ja mam do Barana duże zaufania, u mnie jest podstawowym zawodnikiem. Niech teraz pokaże swoje atuty selekcjonerowi - zaznacza Duszan Radolsky. - Kadra to honor i duma. Oczywiście, jak każdy, kto decyduje się na wybranie tego zawodu, marzę o grze z orzełkiem na piersi, ale na razie skupiam się na grze w klubie. Wiem, że mnie jeszcze jest bardzo daleko do kadry. Muszę poprawić wiele - do Barana przez dłuższą chwilę jeszcze nie docierał fakt powołania. - Mam nadzieję, że to będzie dla niego dodatkowy bodziec do rozwoju. Niektórym piłkarzom odbija woda sodowa, ale ufam, że w przypadku Grzegorza tak się nie stanie - dodał trener Duszan Radolsky.
Dług do spłacenia
Baran jest pierwszy zawodnikiem Ruchu powołanym do kadry od ośmiu lat! Ostatnim był Krzysztof Bizacki (łącznie 2 występy), który w 2000 roku zagrał przeciwko Węgrom. Dwa lata przed nim reprezentacyjną kartę zamknął Mariusz Śrutwa (5 występów). - Nie dziwię się reakcji Grzesia, bo każde pierwsze powołanie to ogromne zaskoczenie - twierdzi Śrutwa, który znajdował się w kadrze Ruchu, kiedy Baran przyjechał do Chorzowa dwa lata temu na testy. Zagrał wtedy w dwóch sparingach i wywalczył kontrakt. - Odkąd przyszedł, uchodzi za silny punkt. Bardzo dobrze się stało, że jakiś czas temu, kiedy stanął na rozdrożu, postanowił zostać na Cichej. Na zmianę barw zawsze jest czas, a zresztą... Ruch to marka; klub, który będzie jeszcze walczył o najwyższe cele - dodaje. Czy dlatego Baran ostatnio przedłużył kontrakt o trzy lata? - Mam Ruchowi coś do oddania, coś do zawdzięczenia. Wierzę, że nadchodzą lepsze czasy, że wcale nie jesteśmy skazani jedynie na walkę o utrzymanie w ekstraklasie - oznajmia z nadzieją w głosie.
fot. Tomasz Wantuła
źródło: Sport