Wiem, że to nie po chrześcijańsku. ale nie mogłem się powstrzymać... Oto fragment niedawnego felietonu Pawła Zarzecznego "Dziesięć absurdów polskiego futbolu" z tygodnika "Wprost" (6/2008):
Absurd numer 5
"Za najgłupszy pomysł należy uznać oficjalne ogłoszenie, że Ruch Chorzów zamierza wejść na giełdę - mając długi, warunkową licencję i kibiców tak nielicznych, że mieszczą się w kilku autobusach. Jest jednak szansa, że niebiescy trafią na giełdę, tyle że kwiatową. O chorzowskich graczach mówi się zresztą od dawna: ziemia do kwiatów".
Nie wdaję się w dyskusję o ziemi do kwiatów (o tym z Pawłem Zarzecznym mogłaby porozmawiać moja teściowa), zaintrygowała mnie natomiast sprawa autobusów. Autor tekstu uznał, że kibice Ruchu zmieszczą się do kilku (kilka to od 3 do 9, bierzemy średnią - 6).
Pytanie brzmi: o ile autobusów pomylił się felietonista "Wprost"?
Zacznijmy od stwierdzenia, że autobusy są różne. Do wyliczeń postanowiłem wypożyczyć z zajezdni produkowanego od 1972 roku Ikarusa 260. Do dziś jeździ w Warszawie mnóstwo Ikarusów 260, więc Paweł Zarzeczny na pewno bardzo dobrze je kojarzy. Taki Ikarus mieści stu pasażerów (22 osoby mogą się mniej lub bardziej wygodnie rozsiąść).
Teraz tak: na meczu Ruchu z Górnikiem było 41 tysięcy widzów. Od ogólnej liczby odejmujemy najpierw kibiców Górnika (12,5 tysiąca). Potem odejmujemy fanów neutralnych (tacy też pojawili się na meczu. Miejsc w ścisłym tego słowa znaczeniu neutralnych nie było, więc miłośnicy dobrej piłki, a niekoniecznie którejś z drużyn, siedzieli przemieszani z fanami Ruchu). Można ich szacować na jakieś dwa tysiące. Odejmijmy jeszcze vipów, których liczbę Marek Szczerbowski, dyrektor Stadionu Śląskiego, oblicza na dwustu.
Rachowanie wygląda tak: 41000 - 12500 - 2000 - 200 = 26300
26300 - ok. tylu było na Śląskim sympatyków Ruchu. Teraz usadźmy ich w Ikarusach.
26300: 100 = 263
263. W tylu Ikarusach zmieściliby się kibice Ruchu jadący na mecz z Górnikiem. Teraz odejmijmy autobusy zarezerwowane dla nich przez Pawła Zarzecznego.
263 - 6 = 257.
Odpowiedź brzmi: felietonista "Wprost" pomylił się o 257 autobusów, c.b.d.u.
Co z tego wynika? Właściwie nic. Proszę tylko autora ”Wprost”, żeby nie pisał absurdalnie o absurdach. Wychodzi wtedy pindulenie kotka za pomocą młotka, a na dźwięk nazwiska ”Zarzeczny” słychać donośne rżenie w czworokącie Świętochłowice - Radlin - Pszczyna - Imielin.
Paweł Czado
źródło: czado.blox.pl