19-letni Marcin Nowacki został osiem lat temu wypatrzony przez Odrę Wodzisław w małym klubie z Brzegu. Kto go wypatrzył? Ryszard Wieczorek, dziś trener Górnika Zabrze. - Sprowadził mnie do juniorów Odry, dał możliwość trenowania przez trzy lata z seniorami, a w końcu wypuścił na szerokie wody. To on wprowadził mnie na I-ligowe boiska - przyznaje Nowacki, który niedawno związał się z Ruchem. A to oznacza, że jutro będzie miał za zadanie ograć wybrańców swojego nauczyciela.
Lubi jego warsztat
Nowacki i Wieczorek pracowali ze sobą nie tylko w Wodzisławiu, ale i w Kielcach. Szkoleniowiec ściągnął "Małego" do Korony na wypożyczenie. Spędzony tam rok, a do tego lata z Odry sprawiły, że obaj panowie wiedzą o sobie niemal wszystko. - Dużo się nauczyłem od trenera. Ryszard Wieczorek ma bardzo fajny warsztat. Podoba mi się jego podejście do piłkarzy i zajęć. Ma dużą wiedzę o systemach gry i fizjologii. Szybko ją zresztą poszerza. Pamiętam, że w Odrze dopiero się uczył niektórych zagadnień, natomiast w Kielcach był już doskonale obeznany - zdradza Nowacki, który już jesienią zagrał przeciwko swojemu "mistrzowi". Górnik okazał się wtedy lepszy od Odry, ale wynik 1-0 nie odzwierciedlał wydarzeń na boisku. Wodzisławianie nie byli gorsi.
Odciąć od podań
Nowacki przy okazji tamtego meczu miał okazję stoczyć bitwę o środek pola z kapitanem Górnika, Jerzym Brzęczkiem. - Jeśli się dobrze ustawi zespół, nie zostawi Jurkowi zbyt wiele swobody i odetnie jego oraz Piotra Gierczaka od podań, to zabrzanie nie mają zbyt wiele do powiedzenia - uważa Marcin Nowacki. Piłkarz "Niebieskich" starł się wtedy parokrotnie z Tomaszem Hajto. - Dobrze się stało, że jutro musi pauzować za kartki. Dlaczego? Bo Tomek utrudnia grę rywalom, jak to tylko możliwe. Jest twardym i solidnym graczem - wyjaśnia rozgrywający chorzowian, któremu - chociażby z racji warunków fizycznych - trudno podjąć rywalizację bark w bark z doświadczonym defensorem Górnika.
Jutro Nowacki zagra zapewne w pierwszym składzie chorzowian. Pozostało pytanie, czy na środku pomocy, czy na lewym skrzydle.
źródło: Sport