Adam Nawałka (trener Jagiellonii):
- Gratulacje w pełni zasłużonego zwycięstwa. Ruch był dzisiaj drużyną, która bardziej chciała zagrać i dlatego taki jest końcowy wynik meczu. Przede wszystkim nasza gra nie wyglądała tak jak to zakładaliśmy. Daliśmy sobie narzucić styl gry przeciwnika i stąd między innymi od samego początku piłkarze Ruchu stwarzali sobie groźne sytuacje. Szczęśliwie pierwsza połowa skończyła się wynikiem 0:0 i można zawdzięczać to tylko i wyłącznie słabej dyspozycji napastników Ruchu. Pomimo tego, że po przerwie wprowadziliśmy korekty w ustawieniu i zmotywowaliśmy się mocno na drugą połowę, Ruch nacierał z coraz większą determinacją. Między innymi stąd te sytuacje po rzutach wolnych. Po jednej z nich, indywidualny błąd popełnił jeden z moich zawodników i zakończyło się to utratą gola. W tym dniu moi zawodnicy niestety nie mogli odpowiedzieć bramką. Po bardzo dobrym spotkaniu z Górnikiem Łęczna, dzisiejszy mecz miał być potwierdzeniem naszej dobrej postawy. Druga liga jest w tym roku tak ułożona, że każdy może wygrać z każdym. Dzisiaj tak jak powiedziałem Ruch chciał wygrać bardziej i jest to w pełni zasłużone zwycięstwo.
- Czym jest spowodowane to, że drużyna gra tak dwa różne mecze w ciągu kilku dni?
- Tak jak powiedziałem, Ruch dzisiejsze spotkanie zagrał z dużo większą detereminacją. Chorzowianie pierwsi wchodzili wślizgiem, a moi zawodnicy podskakiwali. Jeśli mecz chce się wygrać to nie tylko umiejętnościami, również trzeba odpowiedzieć tym samym, wtedy dopiero można myśleć o końcowym rezultacie. Tutaj podstawową przyczyną jest to, że moi zawodnicy zbyt późno ocknęli się w sytuacji, gdy przegrywaliśmy 0:1, wtedy dopiero przejęliśmy inicjatywę i potrafiliśmy zepchnąć Ruch do defensywy.
-Jak Pan oceni zachowanie Michała Trzeciakiewicza?
- Oczywiście będę to musiał zobaczyć dokładnie, jak to wyglądało. Zawodnik mówi, że nie odpychał przeciwnika, dlatego nie mogę komentować tego, bo wiadomo odległość jest dosyć duża, tak więc wstrzymam się z komentarzem do spokojnej analizy.
- Panie trenerze czy nie martwi pana ilość żółtych kartek otrzymanych przez piłkarzy, już niedługo nie będzie kim grać.
-Akurat żółte kartki nie martwią mnie, jeśli są otrzymywane przez agresywną grę. Wiadomo, że trzeba grać na pograniczu faulu i tutaj tymbardziej tego wymagam od zawodników, natomiast martwią kartki innego rodzaju...
Dariusz Fornalak (trener Ruchu):
- Trener Nawałka już wszystko powiedział. Ja powiem dużo krócej. Miałem powiedzieć dzisiaj zupełnie coś innego, ale piłka nożna jest przewrotna i głęboki ukłon dla moich zawodników i publiczności. Wygraliśmy w pełni zasłużenie i wróciliśmy do gry.
- Czy końcówka meczu i ta obrona dosyć skomasowana. Ruch się bardzo cofnął do obrony, z czego to wynikało?
- Wynikało to z tego, że 89 minut meczu ci chłopcy dali z siebie wszystko i być może po prostu nie mieli już sił przeprowadzać ataki, ale cel uświęca środki.
- Powtórki wykazały, że po strzale Grzegorza Bonka piłka przekroczyła całym obwodem linię, jak bardzo by to mogło zmienić oblicze meczu?
- Ja widziałem na ławce, że była bramka. Nie wiem, może byśmy przegrali, dobrze, że... sędzia tej bramki nie uznał.
- Czy zawodnicy, którzy teoretycznie dzisiaj mogli zagrać, mogą się obawiać o miejsce w składzie?
- Każdy musi się obawiać o miejsce w składzie, jest to grupa ponad dwudziestu ludzi. Gdy w trakcie jednego meczu wyskakuje nam 5 czy 6 ludzi mamy ich kim zastąpić. W poprzednim sezonie przypomne w meczu z Mławą taka sytuacja nie była możliwa.