Na półtora miliona złotych szacowane jest zadłużenie klubu. Natomiast dochód z biletów na derby z Górnikiem szacowany jest na około 500-600 tysięcy złotych!
Jeszcze w październiku 2004 roku na ławce rezerwowych chorzowskiego Ruchu był zaledwie jeden zdrowy zawodnik mogący grać w polu (Tomasz Balul). Ruch na Cichej w deszczowe i smutne popołudnie przegrał na oczach tysiąca osób z II-ligowym beniaminkiem MKS Mława. Zadłużenie klubu szacowane było na 10-15 milionów złotych (!), odcięto prąd i ciepłą wodę. Minęły nieco ponad trzy lata.... Zmieniły się władze, struktura i forma prawna, "Niebiescy" znów grają w ekstraklasie, trener Duszan Radolsky ma w kadrze 25 piłkarzy, 40 tysięcy biletów na mecz z Górnikiem już sprzedano, a klub wychodzi na finansową prostą. - Garb w postaci zadłużenia zmniejsza się z każdym kwartałem. Pozostało półtora miliona zaległości do uregulowania - oznajmił niedawno Mariusz Klimek, właściciel pakietu większościowego udziałów Sportowej Spółki Akcyjnej.
Rekordowe dochody
Długi "wypracowane" przez poprzednich prezesów (w szczególności Krystiana Rogali) mają zostać spłacone do końca roku. - Uczcimy ten dzień symboliczną lampką szampana - zaciera ręce z zadowolenia Klimek. Mecz z Górnikiem Zabrze, to nie tylko gigantyczne przedsięwzięcie i wydarzenie sportowe, ale również zastrzyk finansowy. 500-600 tysięcy złotych na tyle, biorąc pod uwagę cennik, szacujemy, że Ruch jest w stanie zarobić na sprzedaży biletów przed derbami z Górnikiem. To swoisty rekord, którego w kasach w Chorzowie nie widziano od dawna. Sami kibice z Zabrza rozprowadzili 12,5 tysiąca biletów, czym zasilili budżet Ruchu o 250 tysięcy złotych! Oczywiście kawał i to duży "smakowitego tortu" pochłoną koszta organizacyjne, w tym opłacenia ochrony, oraz wydatki związane z atrakcjami towarzyszącymi, takimi jak występ Doroty Rabczewskiej.
Czekają na gwarancję
Włodarze "Niebieskich" nie ukrywają, że Ruch może przenieść się na Stadion Śląski na stałe. Miejscy rajcy twierdzą, że nie mają pieniędzy na przebudowę mocno przestarzałego już obiektu przy Cichej. Od lat zachodzą na nim jedynie kosmetyczne zmiany. Ostatnio ściągnięty i oddany do remontu został legendarny zegar - "Omega". Jeszcze w tym roku ma ruszyć budowa nowego budynku klubowego, powstanie też nowe boisko treningowe. Jednak z meczów organizowanych na Cichej trudno czerpać profity podobne do tych, które niosą za sobą derby z Górnikiem Zabrze. Dlatego włodarze Ruchu nie ukrywają, że... - Jeśli będziemy mieli pewność, że Stadion Śląski co kolejka będzie się wypełniał chociaż w połowie, to tam będziemy rozgrywali mecze - oznajmia Mariusz Klimek, a wszystko rozbija się o ekonomię. Na chorzowskim gigancie mecze rozgrywane przy 5-7 tysiącach kibiców przynoszą straty. O komforcie oglądania widowiska kibiców już nie trzeba przekonywać...
Więcej w Dzienniku "Sport"