Brynica jeszcze nie ostygła po ostatniej potyczce Zagłębia z Ruchem, a kibiców dzielą już tylko godziny od kolejnych, niecodziennych emocji. Cały Sosnowiec wie, że tylko wygrana przedłuża nadzieje Zagłębia na wyjście ze strefy spadkowej. Już w sobotę kolejna "Święta Wojna".
Sympatycy obu klubów żyją jak pies z kotem, ale tak naprawdę po ostatnim gwizdku sędziego już odliczają godziny do następnego spotkania. Teraz nie musieli czekać zbyt długo, bo terminarz sprawił, że drużyny z Sosnowca i Chorzowa zmierzą się już na inaugurację rundy wiosennej.
Ruch i Zagłębie nie łączy zbyt wiele. To:
- rodzina Wieczorków (nestor rodu Teodor był zarówno trenerem niebieskich jak i drużyny z Sosnowca; jego jeden syn - Henryk - to trener, który wspólnie z Jerzym Wyrobkiem poprowadził Ruch do ostatniego mistrzostwa Polski; drugi syn - Zenon - jest kierownikiem bezpieczeństwa na Stadionie Ludowym w Sosnowcu);
- Roman Bazan (chorzowianin, a zarazem rekordzista Zagłębia pod względem ilości spotkań rozegranych w lidze - 304. 70-letni Bazan nie przyjdzie na sobotni mecz. Jest przeziębiony, ale chciałby, żeby kibice obu drużyn nie musieli czekać długie 16 lat na kolejny mecz zasłużonych drużyn w ekstraklasie);
- chorzowska pralnia (tam wozi się brudne koszulki piłkarzy Zagłębia);
- przywiązanie do tradycji (ono pcha kibiców na stadion i każe im wierzyć, że ich ukochani piłkarze w końcu zagrają tak jak w opowieściach dziadków i ojców).
Podkowa poszła w odstawkę
Dla Zagłębia liczy się tylko wygrana. Wczoraj siedziba klubu przy ulicy Kresowej zamieniła się w sztab wojskowy - jedno spotkanie mobilizacyjne goniło drugie. Z pokoju wychodzili trenerzy, a za drzwiami już czekali piłkarze. Odprawy prowadził generał Paweł Hytry, nowy prezes sosnowieckiego klubu. - Też odczuwam narastającą presję. Śnią mi się koszmary - żartował. - To dla nas mecz sezonu. Wierzę, że piłkarze myślą tak samo. Mają dać z siebie więcej, niż mogą. Zejść z boiska z poczuciem, że lepiej zagrać już się nie dało - tłumaczy. W Sosnowcu nic nie chcą pozostawić przypadkowi - stąd popołudniowe spotkanie z ligowym arbitrem i pogadanka na temat zmian w przepisach. Grzegorz Kurdziel, trener bramkarzy poszedł jeszcze dalej i usunął z pokoju... szczęśliwą podkowę.
- Przed pierwszym meczem sezonu z Lechem Poznań nocowaliśmy w hotelu przy stadninie. Właśnie wtedy ją dostaliśmy. Miała przynosić szczęście, ale się nie sprawdziła. Dlatego teraz została schowana - uśmiecha się. Trenerzy przygotowali też specjalny film motywacyjny! Udało nam się obejrzeć tylko początek - utrzymany w konwencji "Władcy Pierścieni" - podniosła muzyka, piękne widoki.
Trener Andrzej Orzeszek, który wczoraj skończył 41 lat miał tylko jedno urodzinowe życzenie. - Trzy punkty! - podkreślał. Na razie szkoleniowiec musiał się zadowolić bukietem róż i wizytą prezydenta Sosnowca Kazimierza Górskiego, który specjalnie przyjechał na popołudniowy trening.
Z ostatnio przeprowadzonych badań i testów wynika, że większość piłkarzy Zagłębia jest w wyśmienitej kondycji. Gdyby nie kontuzja Arkadiusza Kłody (w poniedziałek ma wrócić do treningu) i żółte kartki Marcina Komorowskiego trenerzy nie mieliby żadnych zmartwień. Pomysłów, jak zastąpić skrajnych obrońców jest kilka - pewniakiem na lewą stronę jest Tomasz Łuczywek. Po prawej ma zgrać Vladimir Bednar, ale kto wie czy trenerzy nie postawią jednak na Arkadiusza Świdra bądź Rafała Berlińskiego. Hitem ostatnich godzin może być jednak zakontraktowanie Bartłomieja Chwalibogowskiego z GKS-u Bełchatów. - Dobrych zawodników nigdy za dużo - podkreśla Orzeszek.
Do meczu z Ruchem godziny odliczają też piłkarze. - Jestem pewny, że będziemy grać lepiej niż w pierwszej rundzie. Afera korupcyjna, degradacja - to, co pętało nam nogi jesienią - to już dla nas przeszłość. W zimowych sparingach wreszcie przestaliśmy kopać piłkę, a zaczęliśmy w nią grać. Jestem optymistą - podkreśla Dzenan Hosić.
Szpiegowskie kamery
Atmosfera wyczekiwania także w szatni Ruchu. Trener Duszan Radolsky od wielu tygodni przypomina swoim piłkarzom, że sezon nie zaczyna się od Wielkich Derbów Śląska tylko od meczu z Zagłębiem. - Cieszy mnie gigantyczne zainteresowanie spotkaniem z Górnikiem. Pierwszy raz zdarzyło mi się, żeby na pięć tygodni przed planowanym spotkaniem dziennikarze pytali mnie o emocje z nim związane. Gorączka udzieliła się też piłkarzom, a to nie dobrze. Najważniejszy jest bowiem mecz z Zagłębiem! Zwycięstwo będzie niezwykle cenne, a rywala postawi w bardzo trudnej sytuacji - tłumaczy Radolsky.
Mimo tych zapewnień w Sosnowcu niektórzy mają nadzieję, że być może piłkarze Ruchu "zapomną", że przed derbami czeka ich jeszcze "Święta Wojna". - Niech sobie to wybiją z głowy! Mecz w Sosnowcu może nie jest dla nas aż tak prestiżowy, ale w tej chwili najważniejszy. Dobry start to połowa sukcesu - podkreśla Wojciech Grzyb, kapitan niebieskich.
Słowacki trener niebieskich od wielu tygodni analizuje grę zespołu z Sosnowca. Zresztą podobnie czynią trenerzy Zagłębia. Podczas obozu w Turcji, gdzie obie drużyny trenowały i grały sparingi na przylegających do siebie boiskach - kamery "szpiegów" były w użyciu nonstop. Groźnymi spojrzeniami mierzyli się też piłkarze. - To pierwsza próba sił - uśmiechał się Szymon Gąsiński, bramkarz Zagłębia. Ruch - tak jak i rywal - nie zagra na Ludowym w najsilniejszym składzie.
Z powodu żółtych kartek na trybunach usiądą Marcin Sobczak, Krzysztof Nykiel i Pavol Balaz - a tym samym w rozsypkę poszło całe lewe skrzydło. Radolsky przez całą zimę szukał zmienników. W obronie postawi zapewne na Tomasza Brzyskiego - piłkarza, o którego Ruch stoczył walkę z ... Zagłębiem. "Brzytwa" jest w dobrej formie - szybki, dynamiczny, potrafi zaskoczyć mocnym strzałem z dystansu. Trudno przesądzić, kto zagra w pomocy - na tej pozycji Radolsky próbował Marcina Nowackiego i Piotra Ćwielonga. W ataku niebieskich też strata, bo zabraknie kontuzjowanego Remigiusza Jezierskiego. Tu o zastępstwo będzie łatwiej, bo do gry aż się pali król strzelców zimowych sparingów czyli Łukasz Janoszka.
Grzyb przyznaje, że przed pierwszym meczem zawsze towarzyszy mu niepewność. - Zimą nie przegraliśmy ani razu, ale z doświadczenia wiem, że trudno wyciągać z tego jakiekolwiek wnioski. Wraz z presją, która zawsze towarzyszy walce o ligowe punkty, dopingiem kibiców - zaczyna się jednak inne granie. Zagłębie bardzo się zmieniło. Ilu piłkarzy odeszło? Dwunastu? No proszę. To zupełnie nowy zespół. Nie podejmę się oceny siły tej drużyny. Zresztą nie chciałbym w tej chwili oceniać nawet formy Ruchu. Zagłębie, po tym jak PZPN oddał im cztery punkty na pewno może się jeszcze włączyć do walki o utrzymanie w lidze. Wiem, jaki mają plan. Chcą nas ograć! To jednak także nasz plan, dlatego na pewno posypią się iskry - podkreśla. Przed pierwszym gwizdkiem Zagłębie wyjedzie na krótkie zgrupowanie, Ruch zostanie w Chorzowie. Trenerzy zaplanowali jeszcze ostatnie analizy wideo taktyki rywala.
Wszędzie transparenty!
Spotkanie rozpala również emocje kibiców. Siedemset wejściówek, które organizatorzy przygotowali dla fanów Ruchu sprzedało się w ciągu zaledwie dwóch godzin (mają dostać dodatkowe 300 biletów). Kibice Zagłębia wzięli sprawy w swoje ręce i sami przeprowadzili akcję reklamującą potyczkę z Ruchem. Nie dało się przejechać przez Sosnowiec, by nie natrafić na transparenty i plakaty nawołujące do przyjścia na mecz. - Wykonali kawał dobrej roboty, bo podobnie wyglądają też inne Zagłębiowskie miasta - Będzin, Dąbrowa Górnicza czy Czeladź. - chwali Hytry. Początek sobotniej "Świętej Wojny" o godzinie 16.
LICZBY MECZU ZAGŁĘBIE - RUCH
69 - tyle razy do tej pory te drużyny spotykały się ze sobą w ekstraklasie; 32 spotkania wygrali chorzowianie, w 18 zwyciężyli sosnowiczanie, a 19 razy był remis
16 - tyle lat temu Zagłębie ostatni raz zmierzyło się w I lidze z Ruchem w Sosnowcu; wówczas 2:0 wygrali goście, a tamten mecz oglądało 3 tys. kibiców
34 - tyle razy Zagłębie grało u siebie z Ruchem w I lidze; bilans tych meczów to 13 zwycięstw gospodarzy, 11 remisów i 10 wygranych gości
16 - tyle widocznych z daleka sporych rozmiarów (10 na 1,5 metra) transparentów zachęcających do przyjścia w sobotę na Stadion Ludowy ("Bądź tam i ty!") rozwiesili sosnowieccy kibice w najruchliwszych miejscach zagłębiowskich miast
176 - tyle dni minie w sobotę od ostatniego zwycięstwa sosnowiczan w I lidze (31 sierpnia 2007 roku Zagłębie pokonało 3:1 Jagiellonię w Wodzisławiu Śl., a potem nie wygrało żadnego z 11 kolejnych ligowych meczów)
0 - tyle porażek ponieśli "Niebiescy" w sparingach rozegranych zimą
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice