Nie może narzekać szkoleniowiec "Niebieskich". Duszan Radolsky na początku stycznia na swojej liście życzeń miał przede wszystkim obrońców: lewego i środkowego, a także kogoś kto wcieli się w rolę rozgrywającego. Dostał nie tylko piłkarzy na te pozycje, ale także kilku na pozostałe. - Nie chciałbym znaleźć się w skórze naszego trenera. Musi mieć niezły ból głowy przed pierwszym meczem z Zagłębiem Sosnowiec. Przecież ma po dwóch piłkarzy do każdego sektora boiska - uśmiecha się kapitan Wojciech Grzyb.
- Nie przesadzajmy. Po dwóch chłopaków na każdą pozycję nie mam, ale i tak jestem bardzo zadowolony z zimowych nabytków. Polityka ze ściągnięciem młodzieży była strzałem w dziesiątkę. Oby tylko ci zawodnicy nadal się tak rozwijali - zaznacza Duszan Radolsky.
Mało kto pewnie stwierdziłby dziś, patrząc na tabelę, że Ruch Chorzów ma jeszcze szansę powalczyć wiosną o... europejskie puchary. A przecież nadal udział w rozgrywkach Pucharu Polski! - Ale o tych rozgrywkach jeszcze w ogóle nie myślimy. Zresztą naszym nadrzędnym celem pozostało utrzymanie się w ekstraklasie, przy jednoczesnym ogrywaniu młodszych graczy. Aby się udało, potrzeba nam także doświadczonych zawodników, którzy w trudnych momentach wezmą ciężar gry na siebie. Dlatego bardzo żałuję, że nie będę mógł na starcie wiosny skorzystać z Remigiusza Jezierskiego - wzdycha Radolsky.
Skład na Sosnowiec? Już obsada bramki rodzi znaki zapytania, a im bardziej do przodu, tym jest ich więcej. - A co to będzie przed meczem z Górnikiem Zabrze, kiedy do składu wrócą Krzysiu Nykiel i Pavol Balaż... - zauważa przekornie Wojciech Grzyb.
źródło: Sport