"Niebiescy" w swoim ostatnim sparingu przed rozpoczęciem rundy wiosennej pokonali Walkę Zabrze 3:1. Dwie bramki dla Ruchu zdobył Marcin Nowacki, a jedną dołożył Piotr Ćwielong. Honorowe trafienie dla zabrzan w 82. minucie zaliczył Marcin Rejmanowski.
» Zobacz zdjęcia ze sparingu
Chorzowianie obawiali się, że opady śniegu uniemożliwią im rozegranie sparingu. Ostatecznie aura okazała się łaskawa i na murawie przy Cichej zalegała tylko cienka warstwa białego puchu. Trenerowi Radolskiemu nie do końca podobały się jednak warunki do gry. - Szkoda, że nie zagraliśmy wczoraj po południu, bo te boisko wyglądało wtedy super. Przez noc wiele się zmieniło i rano było już o wiele gorzej. Zawodnicy nie mogli się poruszać tak, jak to sobie wyobrażamy. W dodatku w takich warunkach nietrudno o kontuzję. W tym momencie to nie jest "to" - stwierdził Duszan Radolsky.
Piłkarze musieli więc uważać, by nie nabawić się urazów. - Cieszę się, że rywal stworzył normalne warunki do gry i nie było jakichś ostrych wślizgów czy fauli. Grali normalnie - powiedział szkoleniowiec "Niebieskich", który był zadowolony z dyscypliny taktycznej oraz stworzonych sytuacji.
Co najważniejsze, gracze Ruchu potrafili wykorzystać swoje okazje. Jako pierwszy uczynił to Piotr Ćwielong. "Pepe" otrzymał podanie od Martina Fabusza i strzałem w długi róg pokonał Daniela Piechotę. Całą akcję zainicjował Marcin Nowacki, który swój świetny występ udokumentował dwoma golami. Oba padły w drugiej tercji w przeciągu zaledwie trzech minut. Dwukrotnie asystował Wojciech Grzyb. - Zrobili tak, jak się to pisze w książkach. Prostopadłe podanie na bok, świetne dośrodkowanie, dobre zamknięcie z drugiej strony, wejście w pole karne i gol - uśmiechał się Radolsky.
Jedyny gol dla Walki padł w 82. minucie. Marcin Rejmanowski, który mecz rozegrał w czapce dodawanej w Zabrzu do biletu na Wielkie Derby Śląska, Mateusza Struskiego pokonał strzałem zza pola karnego. Piłka niefortunnie odbiła się tuż przed nowym bramkarzem Ruchu, przeleciała nad nim i wtoczyła się do bramki.
W trzeciej tercji na boisku pojawił się Rafał Grodzicki, który nadal nie jest w stu procentach pewien, gdzie będzie grał wiosną. - Wszystko powinno się wyjaśnić, gdy dyrektor GKS-u wróci z urlopu, a piłkarze z obozu przygotowawczego w Hiszpanii (podopieczni Oresta Lenczyka w Bełchatowie mają się zameldować we wtorek - przyp. red.). Nieoficjalnie słyszałem, że zostanę w Ruchu, ale oficjalnie nic nie zostało podpisane - powiedział 25-letni defensor.
Dzisiejsza wygrana jest dla piłkarzy Ruchu siódmym zwycięstwem z rzędu. Remisem zakończył się tylko pierwszy sparing z AS Trenczyn. Po żadnym spotkaniu chorzowianie nie schodzili z boiska pokonani! Imponująco przedstawia się też bilans bramkowy. Zawodnicy spod znaku "niebieskiej eRki" stracili tylko cztery gole, a strzelili aż 21! Daje to średnią dokładnie trzech bramek na mecz.
Choć "Niebiescy" pierwszy mecz rozegrają z Zagłębiem Sosnowiec, myślą już także o Wielkich Derbach Śląska. Chorzowianie liczą, że będą mogli potrenować na Stadionie Śląskim, zanim wybiegną tam na boisko 2. marca. - Wysłaliśmy pismo i obiecano nam, że będziemy mogli odbyć tam dwa treningi w tygodniu - poinformował trener Radolsky.
Mecz został rozegrany w trzech tercjach po 30 minut.
Sparing: Ruch Chorzów 3:1 (1:0, 3:0) Walka Zabrze
Bramka: Ćwielong 16', Nowacki 40', Nowacki 42' - Rejmanowski 82'
Składy:
Ruch:
I tercja: Mioduszewski - Jakubowski, Adamski, Baran, Brzyski - Grzyb, Nowacki, Straka, Ćwielong - Janoszka, Fabusz.
II tercja: Perdijić - Jakubowski, Golem, Baran, Brzyski - Grzyb, Pulkowski, Straka, Nowacki - Ćwielong, Janoszka.
III tercja: Struski - Domżalski, Grodzicki, Ninković, Nykiel - Mikołajek, Feruga, Sadlok, Balaz - Sobczak, Fabusz.
Walka:
I tercja: Piechota - Okrzesik, Sala, Rzepka, Szurka - Rejmanowski, Krzęciesa, Markiewicz, Marek - Marzec, Lindner.
II tercja: Makowski - Cyran, Gałecki, Rzepka, Kupis - Kutka, Sala, Krzęciesa, Marzec - Stawowy, Markiewicz (55' Lindner).
III tercja: Piechota - Rejmanowski, Gałecki, Baron, Szurka - Ferenc, Piekarski, Andrzejaszek, Kołsut - Stawowy, Lindner.
źródło: własne