Przed rokiem stanowili o sile Ruchu, a w tym okienku transferowym już się pożegnali albo są w trakcie rozstawania z Chorzowem. Mowa o grupie aż dziewięciu zawodników! Przemysław Łudziński, Marcin Klaczka, Marcin Makuch i Sebastian Nowak zacumowali już w innych miastach. Tomasz Sokołowski wczoraj był na Cichej, aby rozwiązać kontrakt, co umożliwi mu związanie się z Jagiellonią Białystok. - Porozumiałem się już we wszystkich kwestiach z tym klubem. Czuję się na siłach, aby jeszcze grać w I lidze - uśmiecha się "Sokół".
Lada dzień jego śladem pójdą Tomasz Balul i Grażvydas Mikulenas. - Główny udziałowiec Ruchu, Mariusz Klimek, zachował się super! Bez problemów zarządził rozwiązanie umowy, dzięki czemu Tomasz wiosną ma szansę wreszcie grać - mówi Tomasz Kaczmarczyk, menedżer trenującego obecnie z Piastem Gliwice Balula.
Żal odchodzić
Na podobną zgodę Mariusza Klimka czeka Mikulenas. - Ustaliłem już szczegóły rozwiązania kontraktu z działaczami, teraz wystarczy jedno słowo właściciela Ruchu - tłumaczy "Graża". Litewski napastnik "niebieski rozdział" zamyka z ogromnym sentymentem. - Kto wie, czy gdyby nie Ruch, to moje nazwisko znaczyłoby jeszcze coś na piłkarskim rynku? Spędziłem na Cichej dwa wspaniałe lata. Przeżyłem tu mnóstwo pięknych chwil. Aż żal odchodzić, ale takie jest życie piłkarza. Przychodzą młodsi, a my musimy ustępować im miejsca - Mikulenas podchodzi do decyzji sztabu szkoleniowego z dużym zrozumieniem. Jeśli zostanie wolnym piłkarzem, to najpewniej zwiąże się z GKS Katowice, z którym ostatnio trenował, a nawet strzelił w jego barwach bramkę w sparingu.
Nowi do odstrzału
Stało się też to czego wszyscy się spodziewali. Duszan Radolsky wczoraj rano zaprosił na poważną rozmowę Grzegorza Bonka i Michała Osińskiego. Po pozyskaniu nowych ogniw - takich, jak Tomasz Brzyski i Gabor Straka - obaj stracili miejsce w kadrze. Klub poinformował ich więc, że mają znaleźć sobie nowych pracodawców. Inaczej zostaną przesunięci do zespołu z Młodej Ekstraklasy. Taki los spotkał jesienią Gruzina Mamię Dżikiję. - Zostało czternaście dni. Z całego "serducha" życzę im, aby trafili do dobrych klubów. Ja nie miałbym sumienia mówić im przed każdym meczem, że mają zasiąść na trybunach - tłumaczy motywy swojej decyzji trener Duszan Radolsky.
Bonk nie ukrywa rozgoryczenia. - Szkoda, że zostaliśmy o tym poinformowani dopiero teraz. Zostało przecież niewiele czasu, większość klubów pozamykała już kadry - wzdycha 31-letni pomocnik. Na pytanie, czy pojawiły się pierwsze sygnały zainteresowania, nabiera wody w usta. - Nie chcę zapeszyć - tłumaczy. Osińskim mocno zainteresowane było jeszcze nie tak dawno Podbeskidzie Bielsko-Biała. Być może temat zostanie odświeżony.
źródło: Sport
fot. Marcin Miler