Strzały z broni gładkolufowej, polewanie szalikowców wodą, wypychanie ich z trybun, a nawet walka wręcz. Policjanci i ochroniarze trenowali w czwartek przed meczem Ruch Chorzów - Górnik Zabrze. - Jesteśmy gotowi na Wielkie Derby Śląska - zapewniali.
Na Stadionie Śląskim 2 marca zasiądzie ponad 40 tysięcy kibiców Ruchu Chorzów oraz Górnika Zabrze. Nie przepadają za sobą, więc Wielkie Derby Śląska będą meczem podwyższonego ryzyka. W czwartek na śląskim gigancie zorganizowano ćwiczenia, które zakładały najgorszy rozwój wypadków: pseudokibice zaczynają się bić, po czym atakują siły porządkowe.
W rolę szalikowców wcielili się młodzi policjanci z oddziałów prewencji. Najpierw obrzucali ochroniarzy wyzwiskami, a potem kamieniami i butelkami z wodą. - Do gnoju, nie do boju - wydzierali się na nich z sektora 25.
Sytuację opanowali ciężkozbrojni policjanci, którzy ostudzili zapędy szalikowców wodą z armatek, potem ostrzelali ich z broni gładkolufowej, po czym wyparli z trybun. Po ćwiczeniach pozoranci i policjanci wrócili razem do koszar.
- Wielkie Derby Śląska są imprezą komercyjną i wierzymy, że organizator zapewni takie środku bezpieczeństwa, że nasza interwencja nie będzie potrzebna - mówił Mariusz Leszczyński ze śląskiej policji. W Holandii podczas takich ćwiczeń w rolę pseudokibiców wcielają się odreagowujący stres lekarze, prawnicy czy menedżerowie. I w dodatku za to płacą.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice