Rekord frekwencji w Orange Ekstraklasie na meczu Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze może obowiązywać tylko przez niecałe dwa tygodnie. 15 marca Ruch zagra bowiem z Widzewem...
Ruch zmierzy się z Górnikiem na Stadionie Śląskim w Chorzowie (2 marca), bo na własnym obiekcie nie ma podgrzewanej murawy. A zgodnie z regulaminem Orange Ekstraklasy do końca marca ligowe mecze można rozgrywać tylko na podgrzewanych boiskach. Działacze Ruchu nie mieli więc wyjścia i musieli wynająć największy polski stadion. Ale na pewno nie żałują, bo zainteresowanie derbami Śląska przerosło ich oczekiwania. Organizatorzy spodziewają się, że 2 marca na stadionie będzie ponad 40 tys. widzów.
Padnie więc rekord frekwencji na meczu Orange Ekstraklasy. Jak na razie najwięcej kibiców oglądało październikowe spotkanie Lecha Poznań z Legią Warszawa. Na stadionie przy ul. Bułgarskiej było prawie 30 tys. widzów (oficjalna liczba to o dwa tysiące mniej). Więcej po prostu się nie zmieściło.
Stadion Śląski może pomieścić około 48 tys. kibiców, ale mecz Ruchu z Górnikiem na żywo obejrzy o kilka tysięcy kibiców mniej. Jak wiadomo, sympatycy Ruchu i Górnika nie przepadają za sobą, muszą być więc oddzieleni strefą buforową. - Ale rekord frekwencji w Orange Ekstraklasie padnie na pewno, bo już sprzedanych zostało 36 tys. biletów - mówi Marek Szczerbowski, dyrektor Stadionu Śląskiego.
Niewykluczone jednak, że rekord nie będzie obowiązywał zbyt długo. Ruch planuje bowiem rozegrać na legendarnym polskim stadionie także mecze z Widzewem (15 marca), Lechem Poznań (29 marca) i być może z Legią Warszawa (3 maja). Szczerbowski: - Rozmowy już trwają. Z naszej strony nie ma żadnego problemu, więc pewnie tak właśnie będzie.
A jak wiadomo kibice Ruchu i Widzewa od lat się przyjaźnią, właściwie na każdy mecz łódzkiej drużyny na własnym stadionie przyjeżdżają fani chorzowskiego klubu. Tak samo zresztą jak kibice Widzewa na spotkania Ruchu w roli gospodarza. Strefy buforowe na Stadionie Śląskim potrzebne więc nie będą. - Nie mam nic przeciwko, by rekord frekwencji został pobity jeszcze raz. Po to przecież jest Stadion Śląski - mówi Szczerbowski. - Teoretycznie jest to możliwe, ale czy tak się stanie, trudno mi powiedzieć. Wierzę w to, ale to nie jest kwestia wiary. Po prostu zastanawiam się, jak wielu kibiców Widzewa byłoby chętnych, by przyjechać do Chorzowa, a poza tym działacze Ruchu musieliby wystąpić o zgodę na organizację meczu dla 48 tys. kibiców.
źródło: Gazeta Wyborcza Łódź