Największym kibicem transferu Rafała Grodzickiego do Ruchu był bez wątpienia kluczowy zawodnik chorzowian - Grzegorz Baran. - Rafał to mój przyjaciel - przyznaje "Owca".
- Kiedy ważyło się, czy wyjadę z Ruchem na zgrupowanie do Turcji, codziennie byłem z Grzesiem na telefonie. Zresztą jesteśmy w stałym kontakcie od dobrych kilku lat, choć ja grałem ostatnio w Bełchatowie, a on w Ruchu. Kiedy wreszcie dostałem zielone światło, ruszyliśmy na Śląsk razem z narzeczoną i zatrzymaliśmy się oczywiście u Grzesia i jego żony - opowiada Grodzicki.
Panowie poznali się siedem lat temu w Cracovii, ale tam nie dano im szansy. Na krótko ich drogi rozeszły się, by ponownie zejść w III-ligowym Górniku Wieliczka. Stworzyli zasieki trudne do sforsowania, jako duet środkowych obrońców zbierali bardzo pozytywne opinie.
Zaproszenia na wesela
Nasza współpraca rzeczywiście układała się może nie wzorowo, ale pomyślnie. Oczywiście nie dam gwarancji, że teraz będzie podobnie, bo nie da się porównać III ligi do ekstraklasy. Inna sprawa, że w kadrze Ruchu jest 25 zawodników i każdy chce grać w pierwszym składzie. Nie wiemy zatem na kogo postawi trener - podkreśla Grzegorz, choć wydaje się, że akurat on ma ugruntowaną pozycję w zespole. Grodzicki w trakcie zgrupowania na riwierze może liczyć na pomoc kolegi, aczkolwiek miejsce w składzie musi wywalczyć sam.
- Rafał to dorosły facet. Za rączkę go prowadził nie będę. Da sobie radę - uważa Baran. Mało kto wie, że zaprosił on Grodzickiego na swoje wesele. Gość zjawić się nie mógł, ale... - Jasna sprawa, że kiedy ja będę zmieniał stan cywilny, to Grzegorz i jego żona mogą liczyć na zaproszenia - zapewnia Rafał. - Ja myślę! - śmieje się "Owca".
Wystawił cenzurkę
Kibice Ruchu jeszcze nie zdążyli poznać atutów Grodzickiego. Na ich temat może za to co nieco powiedzieć Baran. - Jak na takie warunki fizyczne, Rafał jest świetnie wyszkolony technicznie. Wzrost przekłada na dobrą grę głową. Oczywiście ma jednak i wady - zaznacza z szelmowskim uśmiechem Grzegorz. Co ciekawe, trener Duszan Radolsky i działacze Ruchu poprosili swojego podstawowego zawodnika o opinię na temat dotychczasowego gracza GKS Bełchatów. - Powiedziałem to samo. Mam nadzieję, że podobnie jak inni nasi nowi zawodnicy, okaże się on wzmocnieniem. Ale to wyjdzie w praniu - dodaje Grzegorz.
"Niebiescy" w trakcie zgrupowania w Belek nie mają zbyt wiele wolnego czasu. Kiedy nadarza się sposobność, chwytają za laptopy i rozmawiają z bliskimi. Grzegorz Baran rozpoczął lekturę Kodu Leonarda da Vinci, jednego ze świątecznych prezentów.
źródło: Sport