Niebiescy nie muszą nawet wychodzić z hotelu, żeby zagrać z drużynami z Rumunii, Korei, Rosji, Węgier czy Niemiec. O tej porze roku tureckie wybrzeże Morza Śródziemnego to jedno wielkie boisko.
Chorzowscy piłkarze przygotowują się do sezonu w Belek dzięki firmie Sancara Bicikci. To były piłkarz, solidny środkowy pomocnik, który rozegrał trzy mecze w reprezentacji swojego kraju. Sancar szczyci się też tym, że był zawodnikiem słynnego Galatasaray Stambuł. Pochodzi z Ankary, ale osiadł na stałe w Antalayi, gdzie urodziła się jego żona. Dziś Sancar to biuro turystyczne, a zarazem agencja menedżerska na dwóch nogach.
- Mam tyle pracy, że dzień jest dla mnie za krótki. W ciągu sezonu - a ten trwa od stycznia do kwietnia - wysyłam nad nasze morze i organizuję pobyt prawie setce drużyn! - chwali się.
Sancar lubi Polaków. Zaraz po naszym przyjeździe do Belek dopytywał się, co słychać u jego starego przyjaciela Jarosława Araszkiewicza, którego poznał, gdy ten był zawodnikiem Bakirkoysporu.
- Zobacz, mam nawet numer telefonu do niego - pokazuje na wyświetlaczu swojej komórki. Nazwisko jakby to samo... "Aryaskiewic". - Eeee tam, no i co, że z błędem. Dla mnie to i tak jest "Aras" - śmieje się.
Gdy Sancar zacznie mówić, to ciężko mu przerwać. Kiedy na chwilę znika, to nie znaczy, że się zmęczył, tylko że chce nam coś pokazać. - To są moje referencje. Zobacz jakie kluby gościłem - podtyka pod nos gruby folder. Lista rzeczywiście jest imponującą - obok Ruchu Werder Brema, PSV Eindhoven, Borussia Dortmund.
Duszan Radolsky, trener niebieskich, niedawno podzielił się z "Gazetą" pomysłem, by po zakończeniu sezonu rozegrać letnią międzynarodową ligę. W Belek mógłby zrealizować swój plan nie wychodząc z hotelu!
W hotelu Atlantis mieszka teraz osiem ekip piłkarskich. Niebiescy non stop spotykają na korytarzach zawodników rumuńskiego Universitatu Craiova, koreańskiego Pohang Steelers czy węgierskiego MTK Budapeszt. A są i przedstawiciele innych dyscyplin - m.in. kobieca reprezentacja Ukrainy w piłce ręcznej. - To nie jest rekord. Często gości u nas jednocześnie 14 drużyn i więcej! - zapewniają pracownicy hotelu.
Łóżek do spania wystarczy, ale gdzie znaleźć tyle boisk? To problem, bowiem zespoły trenują i grają sparingi zazwyczaj o tej samej porze, czyli po 9 rano i około 14 po południu.
Chociaż trudno w to uwierzyć, hotel chorzowskiej ekipy dysponuje kompleksem sportowym, składającym się z dziesięciu boisk! Każda murawa jest oświetlona, przy każdej stoi mały pawilonik socjalny. Turcy dbają o szczegóły. Gdy niebiescy zaczynali pierwszy trening, zaraz przyjechał za nimi - na wszelki wypadek - ambulans miejscowego pogotowia. - Nie ufają nam - śmiali się masażyści niebieskich.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice