Kiedy większość piłkarzy Ruchu już pakowała się na obóz przygotowawczy do Turcji, on nie wiedział czy będzie mu dane w nim uczestniczyć. - Od samego rana czekałem na telefon z decyzją od dyrektora Ruchu Chorzów i prezesa GKS-u Bełchatów. Dopiero o godz. 16:30 dowiedziałem się, że mam pozwolenie na to, aby z Ruchem udać się na obóz. Spakowałem się najszybciej jak mogłem i pognałem do Chorzowa – mówi
Rafał Grodzicki, obrońca GKS-u Bełchatów, który niemal w biegu wskoczył do autobusu, wyruszającego z Cichej na lotnisko w Berlinie.
W czwartek podpisał pan z Ruchem 3-letnią umowę, tyle że obowiązującą od 1. lipca. Tymczasem udaje się pan z "Niebieskimi" na obóz. Czy to oznacza, że będzie pan grał w Ruchu w rundzie wiosennej?
- Wydaje mi się, że tak. Bo skoro klub z Bełchatowa puścił mnie na zgrupowanie Ruchu, to myślę, że kluby są bardzo blisko porozumienia. Na dniach powinno nastąpić oficjalne potwierdzenie tego.
W tym całym pośpiechu miał pan już możliwość porozmawiania z trenerem?
- Tak, była taka okazja (śmiech). Podejrzewam, że teraz w autobusie czeka mnie kolejna rozmowa. Jestem dobrej myśli, ale tą pierwszą, najważniejszą rozmowę już przeszedłem.
W trakcie obozu tego czasu na rozmowy będzie pan miał na pewno sporo...
- Jasne, będę do dyspozycji trenera i z pewnością wymienimy wiele cennych uwag.
Na przykład tych dotyczących pozycji, na której chciałby pan występować w Ruchu?
- Jestem środkowym obrońcą. Owszem, występowałem na innych pozycjach w GKS-ie Bełchatów, ale najlepiej się czuję na środku defensywy. Myślę, że trener o tym wie.
Poza Grzegorzem Baranem, miał pan już okazję wcześniej poznać innych zawodników "Niebieskich"?
- Znam m.in. Piotrka Ćwielonga. Mamy wspólnych znajomych. Jest też kilku zawodników, których kojarzę z boiska, a podejrzewam, że oni również mnie kojarzą. Na pewno nie będzie problemów z zaaklimatyzowaniem się w drużynie.
źródło: własne