Dwóch zawodników młodego pokolenia dołączyło wczoraj do drużyny Ruchu. Na testy do Chorzowa przyjechali obrońca Łukasz Kanik i defensywny pomocnik Radosław Mikołajek. Pierwszy z wymienionych zjawił się na Cichej już w grudniu, lecz wówczas warunki atmosferyczne utrudniły zweryfikowanie jego umiejętności. Teraz znów ma kilka dni na to, aby przekonać do siebie Duszana Radolskiego. Kanik do Cottbus trafił półtora roku temu z Młodzieżowej Szkółki Górnika Zabrze, lecz nie zdołał się przebić do pierwszego składu. - Pierwszy rok był udany. Za to jesienią było znacznie gorzej, dlatego zacząłem rozważać zmianę klubu. Odezwał się Ruch i III-ligowe zespoły niemieckie. Postanowiłem, że skoro nie wyszło mi za granicą, to może dobrze mi zrobi powrót do kraju - tłumaczy Łukasz Kanik.
Debiut na Cichej
Pochodzący z Goczałkowic Śląskich zawodnik nie czuł się w Chorzowie obco. Dobrze zna bowiem trzech zawodników, których Ruch niedawno pozyskał z Gwarka Zabrze. Kanik szybko nawiązał też wspólny język z Radosławem Mikołajkiem. 22-letni gracz KSZO Ostrowiec o tym, że ma się stawić na treningu I-ligowca dowiedział się w piątek. - Na stadionie Ruchu debiutowałem w II lidze - przypomina z uśmiechem Mikołajek, który zbierał ostatnio wysokie oceny za grę na III-ligowych boiskach. - Dobrze mi szło, dlatego chciałbym spróbować swoich sił w takim klubie, jak Ruch. Zainteresowanie wykazywał również Lech Poznań, ale myślę, że to chorzowski klub jest tym odpowiednim, aby wypłynąć na szerokie wody. Muszę tylko wykorzystać tę szansę - dodaje.
Czeka na doświadczonych
Obaj młodzi piłkarze powalczą o kontrakty przez kilka najbliższych dni. Niezwykle istotny będzie dzisiejszy dwumecz kontrolny ze słowackim I-ligowcem - FK Trenczyn (spotkania rozpoczną się o 14 i 16.30). Ruch zostanie podzielony na dwa zespoły.- Każdy dostanie szansę gry w większym wymiarze czasu. Z postawy młodych chłopaków w trakcie obozu i na treningach jestem zadowolony. Teraz jestem tylko ciekaw jak wypadną oni w starciu z solidnym rywalem - nie ukrywa Duszan Radolsky. - Inna rzecz, że nadal czekam na nowych, a zarazem doświadczonych zawodników - dodaje słowacki szkoleniowiec.
Areną zmagań będzie stadion w Trenczynie. Ciekawostką jest fakt, iż jest jedynym obiektem na Słowacji, na którym rozgrywa się mecze ligowe na sztucznej murawie. Być może w drogę powrotną na Śląsk ruszy już ze swoimi kolegami Martin Fabusz, borykający się od tygodnia z infekcją twarzy. Decyzja, czy Słowak wznowi treningi, zapadnie po konsultacji lekarskiej.
źródło: Sport
fot. fcenergie.de