Niecodzienna pora rozgrywania meczu zdenerwowała zarówno kibiców Ruchu jak i Górnika. Chociaż do rozegrania meczu pozostało sześć tygodni. Zaraz po tym, jak działacze Ruchu poinformowali o godzinie rozpoczęcia spotkania, w internecie zawrzało od nieprzychylnych komentarzy. Kibicom nie podoba się przede wszystkim to, że gra będzie się toczyć przy dziennym świetle. "Zamiast pod wieczór szpil dać - superoprawa i jupitery - a tak to każdy w porze obiadu musi się zwijać" - pisze "Hiszpan".
W klubie zapewniają, że nie mieli wpływu na ustalenie godziny meczu. - Dostaliśmy pismo z Departamentu Logistyki Ekstraklasy SA, w którym poinformowano nas, że mecz należy rozegrać o wskazanej przez nich porze - wyjaśnia Danuta Drabik, rzeczniczka prasowa klubu.
Adrian Skubis z Ekstraklasy SA tłumaczy, że wybór godziny nie był przypadkowy. - Zapowiada się wielki mecz, którego organizacja będzie na poziomie spotkań reprezentacji. Decydując się na tak wczesną porę, kierowaliśmy się względami bezpieczeństwa. Spotkanie - na co bardzo liczmy - może obejrzeć nawet 40 tysięcy widzów. Jeżeli mecz wcześniej się zacznie, to i wcześniej się skończy, a dzięki temu będzie więcej czasu na spokojny powrót do domu - podkreśla.
Krzysztof Smulski, przewodniczący wydziału ds. bezpieczeństwa Śląskiego Związku Piłki Nożnej twierdzi jednak, że mecz mógłby odbyć się później. - Godzina 14.45 w niedzielę to rzeczywiście mało piłkarska pora. Bezpiecznie musi być zawsze, godzina rozegrania spotkania nie ma tu nic do rzeczy - mówi Smulski, który był szefem bezpieczeństwa m.in. podczas spotkań reprezentacji Polski z Portugalią i Belgią.
- Zabezpieczenie meczu na Śląskim to gigantyczne logistyczne przedsięwzięcie. Problemem jest szczególnie rozległy teren parku, który musi być non stop monitorowany. Spotkanie musi zabezpieczać 600, może nawet 700 ochroniarzy. Duże wyzwanie stoi także przed miejską komunikacją. Nie wyobrażam sobie, żeby KZK GOP nie uruchomił na ten dzień specjalnych połączeń - dodaje Smulski.
Na Cichej liczą jeszcze, że być może uda się przesunąć mecz na późniejszą godzinę. - Może naszym sojusznikiem okaże się Canal+, który przeprowadzi bezpośrednią transmisję spotkania? - zastanawia się Drabik.
W biurze prasowym telewizji poinformowano nas jednak, że pora meczu była już konsultowana. - Niedzielne popołudnie to już tradycyjny czas sportowych transmisji. Być może w późniejszej porze mamy jeszcze atrakcyjniejsze propozycje dla naszych widzów - wyjaśnia Maciej Giler, kierownik produkcji redakcji sportowej Canal+. Zastrzega jednak, że to nie on stoi za tą decyzją.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice