Przez ostatnie dwa lata jego kariery brakowało mu stabilizacji. Wszystko to przez ciągłe wypożyczenia. Po przyjeździe na Cichą
Marcin Nowacki ma nadzieję, że tym razem będzie lepiej. - Można powiedzieć, że grałem na walizkach, bo rok po roku się przeprowadzałem. Teraz jednak będzie jakaś stabilizacja, ponieważ podpisałem trzyletni kontrakt - stwierdził "Mały".
Przychodząc do Ruchu mówił Pan, że jest wdzięczny działaczom za wykupienie z Dyskobolii. Czy w Grodzisku było coś nie tak, jak Pan sobie to wyobrażał?
Marcin Nowacki: - Byłem wypożyczany przez dwa lata, a to wiadomo nie służy niczemu. Można powiedzieć, że było to takie granie na walizkach, bo rok po roku się przeprowadzałem. To nie jest dobre. Różni trenerzy, różna mentalność, różna osobowość ludzi w danych klubach. W Ruchu będzie jakaś stabilizacja, bo podpisałem trzyletni kontrakt. We wtorek wszyscy wspólnie rozmawialiśmy i nakreśliliśmy sobie cel, jaki chcemy osiągnąć. Liczę, że osiągniemy ten sukces.
Zdradzi Pan jakieś szczegóły?
- Chcemy coś zrobić w Pucharze Polski. Trafiliśmy na Groclin i mam nadzieję, że go przejdziemy. Priorytetem jest oczywiście spokojne utrzymanie w lidze.
Przy okazji meczu z Dyskobolią będzie Pan miał okazję, by coś udowodnić.
- Nie muszę nikomu nic udowadniać. Byłem dwa lata w tym klubie. Wiem jak tam było i nie chcę tego komentować.
Miał Pan jakieś inne oferty oprócz tej z Ruchu?
- Były zapytania z ŁKS-u i z Polonii Bytom, ale Ruch złożył konkretną ofertę. Sprawę załatwiałem z Panem Darkiem Gęsiorem, a później poprzez Pana Kołakowskiego były dogrywane warunki kontraktu. Wszystko zostało załatwione naprawdę bardzo szybko i bardzo profesjonalnie, dlatego zdecydowałem się tutaj przyjść.
Jak się Pan czuje w Ruchu?
- Bardzo fajnie. Atmosfera jest naprawdę super. Rozmawiałem z Wojtkiem Grzybem, z którym znam się z gry w Odrze Wodzisław, o tym jak jest w szatni. To również w jakiś sposób zdecydowało, że tu przyszedłem.
źródło: własne