Tomasz Brzyski w Chorzowie pojawił się przed tygodniem. 26-letni defensor bardzo szybko zdecydował się na związanie umową z Ruchem. - Bez problemu doszedłem do porozumienia z działaczami. Gdy kluby się dogadały, podpisałem kontrakt i teraz jestem zawodnikiem "Niebieskich" - powiedział najnowszy nabytek chorzowian.
Jak się Panu podoba w nowym klubie po pierwszym tygodniu?
Tomasz Brzyski: - Na początku byłem trochę w szoku. Jest to normalne jak się zmienia klub. Teraz jest już coraz lepiej, bo zadomowiłem się w drużynie. Trener też jest bardzo fajny, więc jest dobrze.
Szok o charakterze pozytywnym czy negatywnym?
- Pozytywnym oczywiście. Jak się przechodzi do nowego klubu to jest się takim cichym. Nie zna się większości. Mi było łatwiej, bo znałem wcześniej Krzyśka Nykiela, Grażvydasa Mikulenasa i Remigiusza Jezierskiego.
Treningi są trudne?
- Poranny jest trudny, bo to trening tlenowy. Jest też dużo biegania, ale nie ma co narzekać. Takie są przygotowania do sezonu. Jeśli w tym okresie ciężko popracujemy to będziemy lepiej wyglądać w lidze.
Koledzy z drużyny zrobili Panu chrzest?
- Na razie nie było. Może na następnym obozie. Tutaj praktycznie nie ma czasu na nic. Trenujemy, odpoczywamy, jemy, śpimy. Mamy zajęcia rano o 10, potem o 12 obiad i dwie godziny przerwy na wypoczęcie. Następnie odprawa i kolejny trening, ale jakiś lżejszy. Po nim ćwiczymy nad siłą, a później jest czas na sen.
Dużymi krokami zbliżają się Wielkie Derby Górnego Śląska. Rozmawiacie już o tym?
- Ja na razie nie myślę o tych największych derbach w regionie. Jestem nowym zawodnikiem i chcę wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie.
źródło: własne