Maciej Małkowski, najlepiej podający w rundzie jesiennej pomocnik GKS-u Jastrzębie, nie ma zamiaru przedłużać umowy z dotychczasowym klubem. Chce odejść albo teraz (ma ofertę z Ruchu Chorzów), albo w czerwcu, kiedy skończy mu się kontrakt.
Piłkarz chce zmienić otoczenie. - W Jastrzębiu gram od najmłodszych lat. To jest mój dwunasty albo trzynasty rok tutaj. Nadszedł czas, by wreszcie zmienić barwy klubowe i spróbować sił gdzieś indziej - uważa.
GKS próbował za wszelką cenę skłonić Małkowskiego do przedłużenia kontraktu. W razie odmowy groziło mu przeniesienie do drużyny rezerwowej. Nic dziwnego, że doszło do ostrej wymiany zdań między nim a trenerem Piotrem Rzepką przed pierwszym w tym roku treningiem drużyny. - On już mi się nie podobał rok temu, kiedy próbował przejść do Odry Wodzisław. Teraz znów robi to samo. Próbuje postawić nas pod ścianą. Swoim zachowaniem dowodzi, że nie czuje się emocjonalnie związany z tą drużyną. W rozmowach ze mną często udzielają mu się niezdrowe emocje, podnosi głos, używa dziwnych argumentów. Ja go nie poznaję... Ciągle sprawia wrażenie pokrzywdzonego. Jest młodym człowiekiem, więc chyba powinien uważać na to, co mówi - radzi Rzepka. Trener najbardziej obawiał się, że Małkowskiemu zabraknie motywacji, by w pełni angażować się w meczach rundy wiosennej. - Powinien w końcu zdać sobie sprawę z tego, że uprawia sport zespołowy. Klub zrobił dla niego z pewnością o wiele więcej niż on sam dla klubu - uważa Rzepka.
Co na to Małkowski? Piłkarz oczywiście nie zgadza się z opinią szkoleniowca. - Grając w Jastrzębiu, zawsze udowadniałem, że angażuję się na sto procent. Nikt nie może mi zarzucić, że było inaczej. Przecież mnie również zależy na tym, by stale podnosić swoje umiejętności - przekonuje zawodnik.
- W tej sprawie niech decyduje prezes, a ja się pod tym podpiszę - kwituje Rzepka i wyraźnie zaznacza: - Dla mnie wartość drużyny jest ciut wyższa niż wartość Małkowskiego.
Prezes klubu Joachim Langer jest także mocno podenerwowany całą sytuacją. - Rozmawiamy z dyrektorem Ruchu Mirosławem Mosórem. Decyzja zapadnie we wtorek. Mogę powiedzieć, że między klubami raczej dojdzie do porozumienia. Zawodnik zakomunikował mi, że nie ma szans na przedłużenie umowy. Skoro już jest tak bardzo "napalony" na transfer, to niech sobie idzie tam, gdzie jego zdaniem będzie miał lepiej. Proponowałem mu znaczne podwyższenie kontraktu, ale odmówił. Cóż, z niewolnika nie ma pracownika - grzmi Langer.
- Ale jeśli Małkowski ostatecznie zostanie w Jastrzębiu, to raczej znajdzie się u trenera Andrzeja Myśliwca w IV-ligowych rezerwach - zaznacza prezes.
Kwota odstępnego za Małkowskiego wynosi 160 tys. zł. W rozliczeniu do Jastrzębia miałby trafić Tomasz Foszmańczyk, któremu 31 grudnia skończyło się wypożyczenie z Ruchu, ale po powrocie nie znalazł uznania w oczach Dusana Radolsky'ego. Ruch chciał ponownej zapłaty za kolejne wypożyczenie, ale jastrzębianie nie zaakceptowali tego rozwiązania.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice