Pierwsze, historyczne spotkanie na lodzie pomiędzy hokeistami Naprzodu Janów, a piłkarzami Ruchu Chorzów zgromadziło na trybunach katowickiego lodowiska Jantor ponad 1,5 tysiąca widzów! Cel był szczytny, bo pieniądze zebrane w trakcie meczu trafią na konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Chorzowianie do tego pojedynku przygotowywali się przez kilka ostatnich dni. - Kosztowało mnie to wiele wysiłku, bo dziennie musiałem odbyć 3 treningi: dwa na otwartym boisku z drużyną Ruchu i dodatkowo jeden na lodowisku. Ale warto było. Szczególnie dla tej bramki, zdobytej z rzutu karnego – cieszył się po spotkaniu Wojciech Grzyb.
Niektórzy zawodnicy z drużyny Ruchu nie grali nigdy wcześniej w hokeja, toteż nie przychodziło im to z łatwością. – Musi być krążek? Nie można by tego zamienić na piłkę? – rozkładał ręce Mirosław Mosór, dyrektor sportowy "Niebieskich", na rozgrzewce przed spotkaniem. – Damy radę – powtarzał "Hetman", szybko przebierając nogami, by uniknąć upadku.
Łyżew nie założył Mariusz Śrutwa, który ostatecznie wraz z Arturem Gomółką, poprowadził zespół Ruchu z ławki rezerwowych. – Może za rok zagram razem z kolegami? Póki co na łyżwach jeździć nie potrafię, ale chętnie podopinguję swoją drużynę – mówił przed meczem "Super Mario".
Chorzowianie, którzy byli wspierani przez byłych hokeistów, po dwóch tercjach prowadzili z Naprzodem 6:3. Swoją bramkę zdobył Piotr Ćwielong – Pomogło szczęście, ale krążek trafił idealnie w okienko – zaznaczał z uśmiechem "Pepe", który na łyżwach ostatni raz jeździł 8 lat temu.
W przerwach między tercjami Grzegorz Stasiak przeprowadzał licytacje pamiątek. Na szczęśliwców czekały m.in. szaliki, czapki i koszulki (Ruchu, Atletico Madryt, Naprzodu Janów z podpisami zawodników i Mariusza Czerkawskiego - przyp. red.). Najwięcej, bo 800 złotych uzyskano z licytacji koszulki hiszpańskiego klubu. A bili się o nią... państwo Śrutwa! Wygrał Mariusz, ale gdy okazało się, że ma przy sobie za mało pieniędzy, musiał udać się po wsparcie do żony.
W trzeciej części meczu gospodarze postanowili nie dawać za wygraną i szybko doprowadzili do rezultatu 6:6. Plany pokrzyżował im Marcin Klaczka podwyższając rezultat meczu na korzyść Ruchu. I kiedy już wydawało się, że "Niebiescy" odniosą zwycięstwo, w ostatniej minucie padło wyrównanie.
O rozstrzygnięciu zadecydowały ostatecznie rzuty karne, w których lepsi okazali się hokeiści Naprzodu. – Tak niewiele brakowało – komentował minimalną porażkę Mariusz Śrutwa.
– Pora na rewanż. Z tego co wiem, "Hetman" już rzucił propozycję rozegrania meczu na boisku. Ja jestem za! – powiedział "Grzybek".
Naprzód - Ruch 7:7 (2:4)(1:2)(4:1) po rz. k. 4:2
Naprzód: Plutecki, Wojciechowski, Jóźwiak, Kostka, Pawlas, Wolanin, Klimczok, Gawroński, Trela, Wojtas, Twardowski, Mantiuk, Bigos, Czakański, Kowolik, Kaszyca, Dietrich.
Ruch: Bogacki, Krakowiak, Waszczuk, Skibiński, "Hetman", Klaczka, Mosór, Myszor, Bizacki, Ćwielong, Piekarski, Grabara, Olejowski, Bujar, Adamiec, Gabrek, Grzyb.
źródło: własne