Chociaż przed kibicami dopiero runda rewanżowa Orange Ekstraklasy, trener niebieskich myśli już o następnym sezonie.
W związku z czerwcowymi mistrzostwami Europy w Austrii i Szwajcarii rozgrywki poprzedzi nienaturalnie długa przerwa. Sezon 2007/08 skończy się na polskich boiskach już 10 maja, a nowe rozgrywki zapewne ruszą na przełomie lipca i sierpnia. To aż 11 tygodni przerwy!
- Piłkarze pewnie już się cieszą na tak długie wakacje, ale dla ich formy to może być zabójcze - przestrzega Radolsky.
Dlatego Słowak już dziś zastanawia się, jak zagospodarować ten czas. - Jeżeli zaczniemy myśleć o tym po sezonie, to na pewno nic z tego nie wyjdzie - przestrzega. Radolsky uważa, że dobrym pomysłem byłoby zorganizowanej letniej ligi (turnieju?), która nadałaby sens wiosennym tygodniom bez ligowej piłki.
- Nie wyobrażam sobie tylu tygodni lenistwa. Maj to dla kibiców najlepszy okres... Z drugiej strony granie tylko sparingów z polskimi drużynami też do niczego dobrego nie prowadzi. Piłkarze znają się aż za dobrze. Lewy obrońca rozpracował wszystkie zwody prawego pomocnika, bramkarz wie, jak strzela napastnik... Kolejny mecz nic ich nie uczy - podkreśla Radolsky, który miał to już na uwadze przy ustalaniu zimowego planów sparingów. Z rozpiski wynika, że w najbliższych tygodniach chorzowski zespół będzie grał tylko z drużynami z zagranicy (Słowacji, Czech, Ukrainy i Korei).
- Podróż za południową granicę trochę trwa i może być dla zawodników męcząca. Zapewniam jednak, że korzyści będą po wielokroć większe niż kolejny mecz z zespołem ze Śląska czy z okolic - tłumaczy Radolsky, który chciałby, żeby podobnie wyglądały letnie przygotowania. - Myślę o zorganizowaniu turnieju, w którym udział oprócz drużyn z Polski wzięłyby też zespoły z Czech, Niemiec czy Słowacji - tłumaczy.
W związku z Euro tegoroczne rozgrywki w tych krajach też skończą się wcześniej niż zwykle. W Niemczech 11 maja, w Czechach 19 maja, a na Słowacji (nie weźmie udziału w mistrzostwach) 31 maja.
- Drużyny, które przystąpiłyby do gry, można podzielić na grupy, tak by zaoszczędzić na podróżach. Zespoły z zachodniej części Polski mogłyby w pierwszej części rywalizacji grać z niemieckimi, a te z południa z czeskimi. Na koniec odbyłby się finałowy turniej i wszyscy byliby zadowoleni - uzasadnia. - Zaręczam, że dla kibiców z Czech i Słowacji mecze z Ruchem też są wydarzeniem. Wiem, bo gdy rozmawiam o swojej pracy, to zawsze spotykam się z szacunkiem dla historii i osiągnięć niebieskich - zapewnia Radolsky.
Werner Liczka, dyrektor Banika Ostrawa
Myślę, że to bardzo dobry, ciekawy pomysł. Tak długa przerwa do niczego dobrego nie doprowadzi. Trzy tygodnie urlopu i do pracy (śmiech). Młodzieżowe drużyny Banika stały przed takim problemem już jesienią ubiegłego roku. Sezon skończył się dla nich już w listopadzie, ale piłkarze mieli obowiązek dalszego rozgrywania dwóch ciężkich spotkań tygodniowo - bodaj trzy razy rywalizowaliśmy z drużynami z Polski. Zgadzam się bowiem z tym, że tylko sparingi z zespołami z zagranicy mają sens, tylko one uczą czegoś nowego.
Mecz z Ruchem na pewno byłby atrakcją dla czeskich kibiców. Takiego spotkania nie trzeba rozgrywać w Ostrawie, ale na przykład w okolicy. Mamy doświadczenie w organizacji takich spotkań - w mniejszych miejscowościach na trybunach zasiada wtedy i 5 tys. kibiców. Ruch to obok Górnika Zabrze najbardziej znany zespół w Czechach. Kibice cenią te drużyny za piękną historię, bo jednak na co dzień żyją już wynikami drużyn z zachodniej Europy.
Co do organizacji wspólnych rozgrywek, to taką propozycję zgłosili nam już na Słowacy, którzy podczas następnej przerwy zimowej chcą zorganizować wspólne rozgrywki dla 17- i 19-latków. Uważam, że powinni się też dołączyć Polacy. Liczę na drużyny Ruchu, Górnika czy Wisły Kraków.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice