Nie udało się chorzowianom wywieźć pełnej puli punktów z „egzotycznego” Czermna. W ostatnich minutach meczu niepozwolił im tego dokonać Krystian Kanarski – strzelec wyrównującej bramki dla zespołu Heko. – Szkoda, bo jak już się ma taki prezent i się strzela bramkę, to trzeba mądrze grać w końcówce – powiedział po spotkaniu Tadeusz Bartnik.
:: 72 zdjęcia z meczu Heko - Ruch
Na kameralny stadion w Czermnie zawitało 1.500 widzów. Piknikowa atmosfera i brak dopingu ze strony miejscowych kibiców sprawiły, że piłkarze Ruchu wyszli na boisko mocno rozluźnieni. Szybko wykorzystali to miejscowi zawodnicy, stwarzając od początku spotkania wiele groźnych akcji podbramkowych.
Już w 1 minucie meczu sygnał do natarcia dał Marcin Folc, uderzając piłkę głową minimalnie obok bramki Rafała Franke. Chwilę później Dariusz Walęciak przedostaje się pod pole karne Ruchu i strzałem z 8 metrów trafia w słupek. Jego późniejszą dobitkę skutecznie blokuje Tomasz Balul. Zdezorientowana defensywa „Niebieskich” w konsekwencji zaczyna popełniać coraz więcej błędów w obronie oraz w wyprowadzaniu akcji. W 12 minucie stara się to wykorzystać napastnik Heka – Folc, jednak jego uderzenie głową znakomicie paruje na rzut rożny golkiper z Chorzowa.
Pod bramką gospodarzy jedyne zagrożenie sprawiały stałe fragmenty gry, wykonywane zazwyczaj przez Piotra Petasza. Zawodnik ten jednak niczym innym już się nie wyróżniał. Popłoch w szeregach „Niebieskich” siał za to jego konkurent z prawej flanki – Grzegorz Cheda. To właśnie on był motorem napędowym drużyny z Czermna i doprowadzał do wielu sytuacji podbramkowych.
Prawdziwa kanonada na bramkę Frankego rozpoczęła się w 20 minucie spotkania. Najpierw dwa razy uderzał Krzysztof Trela, potem z prawej strony próbował zaskoczyć bramkarza Ruchu Cheda, następnie szczęścia próbował Paweł Zawistowski, a na deser bliski zdobycia bramki był Hubert Kościukiewicz. W tej ostatniej sytuacji ofiarnością popisał się jednak Wojciech Myszor, wybijając piłkę na rzut rożny.
Chaotycznie grający Ruch odpowiada dwoma strzałami Tomasza Owczarka i jednym (z rzutu wolnego) Piotra Petasza. W 36 minucie spotkania fatalne wybicie Rafała Frankego przejmuje Grzegorz Cheda, ale nie potrafi jednak on spożytkować nadarzającej się okazji. W końcówce meczu atomowe uderzenie Grzegorza Bonka z wielkim trudem broni Marcin Mańka.
Druga połowa spotkania w wykonaniu Ruchu wyglądała już znacznie lepiej. Znów zaczął grać „swoje” Krzysztof Bizacki, a pomagał mu w tym wprowadzony w 60 minucie meczu Michał Smarzyński. Wcześniej udało się jeszcze Philipowi Umukoro oddać groźny strzał na bramkę Frankego, ale później piłka należała już tylko do chorzowian. Podopieczni Trenera Fornalaka coraz częściej pojawiali się pod bramką gospodarzy. Jedna z takich wędrówek zakończyła się golem dla Ruchu.
W 70 minucie meczu fatalny błąd popełnia Paweł Zawistowski, który tuż przed własnym polem karnym traci futbolówkę na rzecz Krzysztofa Bizackiego. Doświadczony napastnik Ruchu nie zwykł marnować takich prezentów i w sytuacji sam na sam z Mańką pakuje piłkę do siatki. 250 osobową grupę kibiców Ruchu i Widzewa ogarnął szał radości!
W tym czasie na placu gry pojawił się Dawid Bartos, który zmienił słabo dysponowanego Tomasza Foszmańczyka. W 79 minucie popisał się on kapitalnym podaniem na drugą stronę boiska, do Michała Smarzyńskiego, ale niepilnowany „Smarzyk” uderzył tylko w boczną siatkę bramki Marcina Mańki. Wraz z upływem czasu „Niebiescy” coraz częściej dopuszczali rywali pod swoje terytorium. Na pięć minut przed końcem meczu kibice w Czermnie podskoczyli do góry widząc piłkę w siatce Ruchu. Sędzia jednak bramki nie uznał, gdyż wcześniej nakazał on rozegranie z rzutu wolnego piłki pośrednio, a nie tak, jak to zrobili zawodnicy Heko.
Co się odwlecze, to nie uciecze….Dwie minuty później pada wyrównanie dla Heka! Wojciech Myszor w łatwy sposób dał się ograć przez Krystiana Kanarskiego, a ten z półobrotu wpakował piłkę do bramki Frankego. Zawodnicy z Czermna zaraz po wznowieniu gry mogli zdobyć jeszcze jednego gola! W roli głównej znów wystąpił Kanarski, ale tym razem słupek uratował chorzowian przed stratą jednego punktu. Pomimo dalszego oblężenia bramki Ruchu, wynik nie uległ już zmianie
Chorzowianie z pewnością mogą mieć do siebie żal o tą straconą w ostatnich minutach bramkę, bo w praktyce oznacza to stratę 2 punktów, które dałyby dziś „Niebieskim” fotel lidera. Niestety beniaminek z Czermna po raz kolejny udowodnił, że jeszcze wiele drużyn utrze sobie nosa lekceważąc klub Henryka Koniecznego.
Heko Czermno - Ruch Chorzów 1:1 (0:0)
Strzelcy:
87' Kanarski - 70' Bizacki
Kartki:
Kościukiewicz, Matuszczyk - Owczarek, Śrutwa, Bartos
Składy:
Ruch: Franke - Myszor, Klaczka, Balul, Bartnik - Petasz (59' Smarzyński), Bonk (79' Pulkowski), Owczarek, Foszmańczyk (70' Bartos) - Śrutwa, Bizacki.
Heko: Mańka - Solarz, Walęciak (63'Matuszczyk), Boguś, Drozd - Kościukiewicz, Cheda (40' Umukoro), Zawistowski (69' Kanarski), Trela - Dworzyński, Folc.
Arbiter: Sławomir Berezowski (Opolskie KS)
Widzów: 1.500 (250 Ruchu)
Reszta par 9 kolejki:
Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie - Śląsk Wrocław 1:2
Radomiak Radom - Lechia Gdańsk 2:1
Piast Gliwice - Zagłębie Sosnowiec 1:0
Polonia Bytom - Widzew Łódź 0:1
ŁKS Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0
Szczakowianka Jaworzno - Jagiellonia Białystok
Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Kujawiak Włocławek 0:0
Górnik Polkowice - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 0:2