Tomasz Owczarek:
- Heko w ostatniej chwili wydarło wam tą wygraną, czy nie jest ci żal trzech punktów?
- No właśnie szkoda. Ich ostatni stoper popełnił błąd, wykorzystaliśmy to i trzeba to było utrzymać do końca . Tym bardziej smutno nam jest wracać do domu. Nie należy jednak zapominać o tym, że Heko też miało dużo sytuacji i mogło strzelić kilka bramek, także myślę, że podział punktów jest sprawiedliwy.
- Dzisiaj w obronie Ruchu było bardzo dużo błędów. Heko często nacierało na waszą bramkę.
- Akurat tak się mecz potoczył. Oni grali długą piłką. Heko po stałych fragmentach gry stwarzało spore zagrożenie. Za bardzo się rozszerzyliśmy, mogliśmy grę bardziej zwężyć. Druga linia nie podchodziła pod przeciwników, na początku też było trochę chaosu. Przespaliśmy te pierwsze dwadzieścia - trzydzieści minut, ale później było już coraz lepiej. Dużo walczyliśmy, a to zaowocowało zdobyciem bramki.
- Pierwsza połowa wyglądała tak jakbyście zlekceważyli rywala.
- Na pewno nie zlekceważyliśmy. Naszym założeniem było przez pierwsze 15 - 20 minut zobaczyć to co Heko będzie grało i mieliśmy się cofnąć, no ale uczyniliśmy to za bardzo z nadmiarem. Później wróciło już wszystko do normy i już jakoś to wyglądało. Było to mecz walki. Trochę szczęścia z jednej i drugiej strony.
- Gdyby po bramce strzelonej przez Ruch było trochę więcej rozwagi to moglibyście dowieźć ten rezultat do końca. Czego wam zabrakło? Umiejętności, spokoju, sił?
- Myślę, że zabrakło nam trochę rozwagi, koncentracji w końcówce i trochę szczęścia. W końcówce graliśmy, jak to się mówi, tyłkiem do bramki.
- Po bramce strzelonej przez Heko gospodarze mieli jeszcze słupek i poprzeczkę...
- Dlatego właśnie ten remis był sprawiedliwy i dobry dla nas. Szkoda tej końcówki, no ale dobry punkt, byleby nie przegrywać na wyjeździe i u siebie wygrywać.
- A jak Ci się dzisiaj grało na takim pikniku? To nie ta sama atmosfera co np. na stadionie Ruchu.
- Na pewno jest ona inna. Różni się to głównie oprawą, bo to miasteczko jest dosyć małe, ale prędzej, czy później ono się rozbuduje. Byleby były wyniki. Wiadomo, że więcej ludzi wejdzie, gdy stadion będzie zamknięty z wszystkich stron trybunami, a im większa ilość widzów tym lepszy doping i atmosfera.
Tadeusz Bartnik:
- Szkoda, że nie udało nam się dowieźć wygranej do końca, bo jak już się ma taki prezent i się strzela bramkę, to trzeba mądrze grać w końcówce. Na pewno za krótko się utrzymywaliśmy przy piłce. W niektórych momentach brakowało także spokoju i stąd trochę głupio stracona bramka. Aczkolwiek, tak prawdę mówiąc, jest to zasłużony remis. W pierwszej połowie było kiepsko. W drugiej chyba się przełamaliśmy, ale mimo wszystko nie starczyło to do wywiezienia trzech punktów. Szczęśliwie w pierwszej połowie przetrzymaliśmy 0:0 i dzięki temu mamy remis. Nie zagraliśmy dobrego spotkania Trzeba się cieszyć z tego jednego punktu, choć na pewno niedosyt pozostaje bo było blisko by zagarnąć 3 „oczka”.